Pełnomocnicy Geralda Birgfellnera, w tym adwokat Roman Giertych, zapowiadają zażalenie na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie o umorzeniu śledztwa ws. „dwóch wież”. Wcześniej – jako ostatniego świadka - przesłuchano Jarosława Kaczyńskiego, który odpowiedział na wszystkie pytania śledczych.
Giertych ostro skrytykował prokurator Małgorzatę Szeroczyńską, która prowadziła postępowanie po odsunięciu od sprawy prok. Ewy Wrzosek. Zarzucił śledczej m.in. uchylanie większości jego pytań podczas przesłuchania Kaczyńskiego. Nie wspomniał – o czym pisaliśmy – że pytania zostały uznane za bezzasadne i niezwiązane ze sprawą.
Ugodowy Giertych
Teraz wychodzi na jaw kolejna tajemnica Giertycha. Mamy potwierdzone informacje, że Giertych dwukrotnie wystąpił w imieniu klienta wiosną 2019 roku o ugodę, w dwóch odrębnych wątkach. Wysłał pisma z taką propozycją do spółki Srebrna i Jarosława Kaczyńskiego. Jesienią 2019 roku odbyło się nawet posiedzenie sądu rejonowego. Miał na nim rozpatrywać wniosek o zawezwanie do ugody sądowej, który w imieniu Birgfellnera złożył Giertych.
Do porozumienia nie doszło. Ugodę odrzuciła spółka Srebrna i Jarosław Kaczyński, uznając propozycje za bezpodstawne i nie oparte na faktach.
Przypomnijmy, że w styczniu 2019 roku Wojciech Czuchnowski i Iwona Szpala napisali w "Gazecie Wyborczej", że powiązana z Prawem i Sprawiedliwością spółka Srebrna planowała wybudowanie dwóch 190-metrowych wieżowców w centrum Warszawy. Od tego rozpoczęła się „afera”.
Propozycja ugody złożona przez Giertycha w imieniu klienta pokazuje, że od początku mógł mieć wątpliwości, co do zasadności swojej narracji i siły swoich „argumentów” w tej sprawie.
O propozycjach ugody ze strony Giertycha i jego klienta wiedziała prokuratura. Powinno to być odnotowane w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa, które w najbliższych dniach trafi do stron.