Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Skok na Trybunał Konstytucyjny wchodzi w decydującą fazę. Powstanie alternatywny TK?

Na piątek przed południem zaplanowano głosowanie nad kandydaturą Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, które wydaje się formalnością. Ugrupowania, które wcześniej na sztandarach wynosiły hasła dotyczące odpolitycznienia organów państwa, dziś deklarują podporządkowanie się woli Donalda Tuska. Berek będzie już ósmą wybraną przez koalicję 13 grudnia osobą na funkcję sędziego TK na 15 miejsc w organie. Z nieoficjalnych informacji wynika również, że usprawiedliwienie dla przejęcia trybunału przez ekipę rządzącą szykuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, który ma wydać orzeczenie wskazujące, że osoby wybrane przez Sejm mogą orzekać w TK bez uprzedniego złożenia ślubowania przed prezydentem RP.

W tej ustawie chodzi przede wszystkim o zwykłą ludzką przyzwoitość. Chodzi o to, aby Trybunał Konstytucyjny już nie był zdominowany przez zwykłą większość sejmową i by ponownie służył zwykłym obywatelom, a nie politykom do bieżącej walki politycznej. Dlatego ta ustawa wprowadza m.in. okres karencji dla polityków” – przekonywał we wrześniu 2024 r. Patryk Jaskulski z Koalicji Obywatelskiej, wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, prezentując założenia projektu ustawy dotyczącej TK.

KO znowu oszukała swoich wyborców dla partykularnych interesów

Po dwóch kolejnych latach bezprawnych decyzji i wybiórczego interpretowania przepisów ekipa Donalda Tuska jest na tyle zdesperowana, iż postanowiła całkowicie odwrócić się od własnych wcześniejszych deklaracji i obnażyć przed swoim elektoratem skalę politycznej niewiarygodności, tylko po to, aby za wszelką cenę przejąć TK. Ten natomiast ma posłużyć do legalizacji wcześniejszych działań władzy, cofnięcia problematycznych dla koalicji rządzącej ustaw z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, a także uderzenia w prezydenta Karola Nawrockiego.

Decydująca faza skoku na organ rozpocznie się już w najbliższy piątek. To wówczas przed południem zaplanowane jest na sali plenarnej głosowanie ws. kandydatury Macieja Berka na sędziego TK. 

Przypomnijmy, że sam Donald Tusk nazywał go swoją prawą ręką. W latach ­2008–2015 Berek zajmował funkcje sekretarza Rady Ministrów oraz prezesa Rządowego Centrum Legislacji. Z kolei w bieżącej kadencji pełnił funkcję m.in. swego rodzaju nadministra odpowiedzialnego za wdrażanie polityki rządu. 
Nie ulega wątpliwości, że w trybunale zajmowałby się przepisami, za których legislację bezpośrednio odpowiadał, a to natomiast rodzi poważny i bezpośredni konflikt interesów. Nawet skrajnie upolitycznione Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” stwierdziło, że „gdyby Maciej Berek został teraz sędzią TK, musiałby wyłączyć się z każdej sprawy, która dotyczyłaby każdej ustawy, która była uchwalana lub nowelizowana przy jego współpracy”. 

Pojawiają się też wątpliwości natury formalnej, gdyż zgodnie z art. 30 ustawy o Sądzie Najwyższym sędzią SN (i te same warunki obowiązują sędziów TK) może zostać osoba, która m.in. przez co najmniej 10 lat wykonywała zawód adwokata, radcy prawnego lub notariusza. Z kolei dostępne publiczne informacje wskazują, że Berek może się pochwalić jedynie ośmioma latami takiego stażu.

Koalicjanci zwasalizowani, ale „konsultacje trwają”

Wszystko wskazuje na to, że wyżej wymienione przeszkody nie będą wystarczające, aby większość sejmowa odrzuciła kandydaturę Berka. Z rozmów „Codziennej” z politykami tych ugrupowań wynika, że na pewno w klubie Centrum oraz klubie Polski 2050 nie będzie dyscypliny partyjnej, ale to nie powinno zagrozić zebraniu odpowiedniej większości. PSL ma lojalnie poprzeć kandydaturę zgłoszoną przez KO. 

Najciekawsza sytuacja miała się wydarzyć w Lewicy. Otóż Włodzimierz Czarzasty w środę rano zapowiedział, że jego środowisko podjęło już decyzję ws. Macieja Berka (nie zdradził jaką), a przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska została zobowiązana do przekazania jej koalicjantom. Jednak kilka godzin później jeden z prominentnych polityków tej partii ujawnił „Codziennej”, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna i konsultacje wewnętrzne jeszcze potrwają.

Co ciekawe, wczoraj w Sejmie na temat Macieja Berka i koalicji rządzącej w sposób stanowczy wypowiedział się prezes PiS Jarosław Kaczyński. – To jest kandydatura po prostu skandaliczna i w ogóle całe podejście do trybunału, jak i w ogóle do całego porządku prawnego, to jest podejście nie grupy rządzącej, tylko bandy – ocenił lider największej partii opozycyjnej.

ETPC ma dać podkładkę pod alternatywny TK?

Warto też zwrócić uwagę, że Maciej Berek będzie ósmym wybranym przez obecną koalicję sędzią do TK na 15 miejsc w tym organie. Co prawda jedynie troje z nich dotychczas złożyło ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim, ale nie ma wątpliwości, że będą przekonywali, iż mimo niedopełnienia formalności mają już w organie większość. 

Ponadto z nieoficjalnych informacji wynika, że usprawiedliwienie dla ostatecznego skoku na trybunał dostarczy koalicji 13 grudnia Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC). Otóż toczy się tam sprawa dotycząca czworga osób wybranych na funkcję sędziów TK, ale niezaprzysiężonych przez prezydenta RP: Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza i Macieja Taborowskiego. 

W maju ETPC wydał postanowienie zabezpieczające, nakazujące polskim władzom (w tym prezesowi TK) powstrzymanie się od utrudniania wspomnianej czwórce objęcia i wykonywania obowiązków. Natomiast w sierpniu br. trybunał w Strasburgu oficjalnie zakomunikował skargę polskiemu rządowi, co formalnie otworzyło procedurę badania rzekomych naruszeń. Termin rozprawy w tej sprawie jeszcze nie został wyznaczony, ale wiele wskazuje na to, że ma się ona odbyć priorytetowo – najprawdopodobniej w ciągu najbliższych tygodni. 

Rządzący są przekonani, że ETPC wyda orzeczenie wskazujące, iż nawet bez złożenia ślubowania wobec prezydenta RP wybrane przez obecną większość sejmową osoby do TK są sędziami TK i w związku z tym mogą orzekać. Te natomiast – wedle nieoficjalnych informacji – miałyby utworzyć alternatywny trybunał, którego siedziba znalazłaby się w budynku przy ul. Fryderyka Chopina 1 w Warszawie, gdzie ulokowana jest część resortu sprawiedliwości.

Prof. Grabowska o posłach koalicji: Obłuda i skrajna niekonsekwencja

O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy prof. Genowefę Grabowską, autorytet w zakresie prawa konstytucyjnego i europejskiego. – Ta sytuacja budzi ogromny niepokój i smutek, szczególnie gdy widzę zmianę stanowiska niektórych posłów. Wcześniej na sztandarach wynosili hasła o apolityczności organów państwa, które dziś są dla nich bez znaczenia. Obłuda i skrajna niekonsekwencja. Wyborcom mówili co innego, a teraz i tak zachowają się zgodnie z partyjnym lub prywatnym interesem. Obrzydliwe podejście – ocenia prof. Grabowska. 

Dopytaliśmy ją też o możliwy wyrok ETPC. – To, co zrobi ETPC, nie ma żadnego znaczenia prawnego. To nie jest sprawa, która przed trybunałem w Strasburgu powinna być rozpatrywana. ETPC nie ma prawa ani możliwości zmiany naszej konstytucji, która stawia określone wymogi, odsyłając do ustaw. Jeżeli prawdą jest, że taki o takiej lub podobnie brzmiącej treści zostanie wydany, to ta instytucja po raz kolejny potwierdzi jedynie skalę swojego upolitycznienia – mówi twardo prof. Genowefa Grabowska.

Sędzia Piebiak: Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stworzenie quasi-TK

„Codzienna” skontaktowała się również z sędzią Łukaszem Piebiakiem, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i prezesem Stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”.

– Doktora Berka oceniam jako całkiem sprawnego prawnika, ale nie spełnia on kryteriów formalnych, aby zostać sędzią TK. Nie ma bowiem żadnych wiarygodnych dowodów na to, że przez 10 lat wykonywał zawód radcy prawnego, co w przypadku jego kariery prawniczej jest konieczne, aby jego wybór był legalny. Również z powodów moralnych ta kandydatura powinna zostać odrzucona. Przypominam, że środowisko, które go wystawia, przez lata grzmiało o rzekomym upolitycznianiu organów państwa. Jak zatem nazwać to, co sami teraz robią?

– wskazuje sędzia Piebiak. 

– Jeżeli chodzi o informacje dotyczące ewentualnego orzeczenia ETPC, to rzeczywiście można usłyszeć, że są takie plany. Osobiście uważam, że prawdopodobny jest scenariusz, w którym takie orzeczenie zostanie wydane, gdyż ETPC jest pełen ludzi z kręgów organizacji George’a Sorosa. Polska sędzia Anna Adamska-Gallant, wywodząca się z Iustitii, również należy do tego środowiska. W związku z tym nie mam wątpliwości, że znajdzie się tam kilkoro sędziów, którzy będą w stanie wydać wyrok absolutnie bezprawny, z którego będzie wynikało, że wskazane przez Sejm osoby, niezależnie od decyzji prezydenta, są sędziami TK. Nie sądzę jednak, że rządzący zdecydują się na próbę siłowego wprowadzenia tych ludzi do trybunału przy Al. Szucha w Warszawie. Obrazki z takich działań obiegłyby cały świat. W związku z tym bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się stworzenie quasi-TK złożonego z niesędziów oraz kilku legalnie wybranych sędziów. To jest przepis na wielką awanturę polityczną, którą rządzący będą chcieli sprzedać pod hasłem „zwycięstwa demokracji” – kwituje sędzia Łukasz Piebiak.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Polska