Dziś sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka rozpatruje kandydatury na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Klub KO zgłosił niedawnego ministra w rządzie Donalda Tuska, Macieja Berka, zaś klub PiS - prof. Artura Kotowskiego. W piątek kandydatury ma głosować Sejm.
Kandydatura Berka budzi spore kontrowersje. W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Przekonywał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie Berka z rządu. Donald Tusk nazwał go swoją "prawą ręką".
Wątpliwości co do jego kandydatury mają też liczne środowiska prawnicze i obywatelskie.
Zgodnie z polskim prawem, wybrany przez Sejm kandydat na sędziego TK, żeby objąć stanowisko, musi złożyć ślubowanie wobec prezydenta RP. Dotychczas prezydent przyjął ślubowanie od 3 z 7 wybranych przez Sejm X kadencji kandydatów na sędziów TK.
Jak prezydent Karol Nawrocki ocenia osobę Macieja Berka?
Czy pan Maciej Berek spełnia ustawowe kryteria, by być sędzią TK? Zachęcam wszystkich, by sięgnąć do przepisów ustawy, która wskazuje wprost, jakie musi posiadac kompetencje i doświadczenie zawodowe każdy, kto chce być sędzią TK. (...) Czy spełnia te wymogi wynikające z przepisów prawa?
- takie pytania stawiał dzisiaj w TV Republika rzecznik głowy państwa, Rafał Leśkiewicz.
Pytany, czy te wątpliwości nie są "przygotowaniem" pod decyzję prezydenta RP dotyczącą Macieja Berka, Leśkiewicz odpowiedział, że "wątpliwości są zgłaszane przez różne osoby, w tym byłych prezesów TK, organizacje pozarządowe".
Wątpliwości dotyczące kandydatury Macieja Berka wyrażają przedstawiciele różnych środowisk. (...) Bez wątpienia jest to krok za daleko. Kandydatura do niedawna członka rządu, człowieka, który odpowiadał za koordynację prac legislacyjnych, który odpowiadał za niepublikowanie orzeczeń TK - teraz ten człowiek ma trafić do Trybunału
- wskazywał Leśkiewicz.