Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Skandal na Pomorzu Zachodnim! Kubki z generałem Wehrmachtu pod patronatem władz z PO i PSL

Zamiast edukacji historycznej – promocja zbrodniarza. Podczas festynu w Chełmie Górnym (woj. zachodniopomorskie) rozdawano kubki z wizerunkiem generała Wehrmachtu, odpowiedzialnego za dramatyczne wywózki polskich dzieci. Szokuje fakt, że wydarzenie objął honorowym patronatem członek zarządu województwa z PSL, a na pamiątkach widniało logo urzędu marszałkowskiego kierowanego przez polityka PO.

W ubiegły weekend w Chełmie Górnym – miejscowości położonej na południu województwa zachodniopomorskiego – odbył się festyn historyczno-militarny. Organizatorzy przygotowali m.in. pokazy sprzętu wojskowego, inscenizacje historyczne i strefę rodzinną. Postanowiono jednak przypomnieć również postać niemieckiego generała majora Wehrmachtu, Henninga von Tresckowa, który przed II wojną światową spędził najmłodsze lata w Wartenbergu (dzisiejszym Chełmie Dolnym i Górnym).

Z okazji wydarzenia wyprodukowano promocyjne kubki. Na ich froncie widniał wizerunek von Tresckowa w nazistowskim mundurze oraz napis: „Historia która żyje – Festyn Historyczny”. Z tyłu natomiast umieszczono logo Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego, kierowanego przez Olgierda Geblewicza z PO, oraz informację: „Patronat honorowy członka zarządu województwa zachodniopomorskiego Marcina Łapecińskiego.”

kubek z nazistąarch. / niezalezna.pl
kubek z nazistąarch. / Niezalezna.pl

Haniebna karta generała Wehrmachtu

Kim był promowany na festynie wojskowy? Choć generał Henning von Tresckow jest znany w historii jako uczestnik nieudanego spisku przeciwko Hitlerowi (po zamachu w Wilczym Szańcu w lipcu 1944 roku popełnił samobójstwo w obawie przed procesem), jego wcześniejsza działalność budzi grozę.

Po wybuchu II wojny światowej brał udział w napaści na Polskę jako oficer sztabowy 228. Dywizji Wehrmachtu. Później, w ramach tzw. Heuaktion – nazistowskiej akcji przesiedleńczej i germanizacyjnej – podpisał rozkaz wyłapania i wywiezienia kilkudziesięciu tysięcy słowiańskich dzieci, głównie z Polski, ale też z Ukrainy i Białorusi. Dzieci uznane przez niemiecką eugenikę za "wartościowe rasowo" oddawano niemieckim rodzinom w celu germanizacji. Te "niepełnowartościowe" trafiały do obozów koncentracyjnych. Szacuje się, że w ramach tej zbrodniczej akcji wywieziono z okupowanej Polski około 40–50 tysięcy ofiar. Większość z nich nigdy nie wróciła do ojczyzny.

Polityk PSL gęsto się tłumaczy

Marcin Łapeciński, szef struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego na Pomorzu Zachodnim, brał udział w wydarzeniu jako gość specjalny. Po festynie zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis: „To był czas integracji lokalnej społeczności i ciekawej edukacji historycznej”.

Gdy sprawa wyszła na jaw, polityk zaczął się tłumaczyć w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

– Ale o tych kubkach naprawdę nic nie wiedziałem – stwierdził Łapeciński. – Tak, mieliśmy nad tym wydarzeniem patronat honorowy jako Urząd Marszałkowski. Ale takich patronatów przydzielamy naprawdę wiele. Byłem tam tylko godzinę i nawet tych kubków nie widziałem. Urząd Marszałkowski nie finansował tego festynu ani kubków.  

„Zdjęcia nie kłamią”

Do skandalu odniósł się Kamil Frelichowski ze Stowarzyszenia Gryfiński Ruch Patriotyczny, radny PiS.

– Za chwile okaże się, że w ogóle tych kubków nie było – ironizuje Frelichowski. – Ale zdjęcia nie kłamią, a mam ich całkiem sporo z tymi kubkami, które były rozdawane na festynie.

Zdaniem radnego sytuacja to kompromitacja Urzędu Marszałkowskiego, a przede wszystkim Marcina Łapecińskiego. Frelichowski zwraca uwagę, że w urzędzie promującym wydarzenie nie zapaliła się "czerwona lampka" i zabrakło choćby pobieżnej weryfikacji postaci von Tresckowa – człowieka, który mimo opozycji wobec Hitlera gardził Polakami i odegrał tragiczną rolę w naszej historii.

Proniemiecka tendencja w samorządach KO

Skandal w Chełmie Górnym wpisuje się w szerszy, niepokojący trend. Jak zauważa publicysta i historyk Piotr Semka (autor dwutomowego albumu „Najdalsza Polska – Szczecin 1945-1950”), w miastach rządzonych przez Koalicję Obywatelską widać bardzo bezkrytyczne podejście do niemieckiej przeszłości tych ziem.

Tego typu odwołania do niemieckiej historii Szczecina i Pomorza Zachodniego zdarzają się coraz częściej, nierzadko z aprobatą elit rządzących województwem. Niedawno w Szczecinie odnowiono i ustawiono tablice poświęcone trzem niemieckim cesarzom: Wilhelmowi I, Fryderykowi III i Wilhelmowi II. Warto przypomnieć, że Wilhelm I powołał antypolską Komisję Kolonizacyjną, a Wilhelm II zakazał nauczania polskiego w Wielkopolsce, co doprowadziło do słynnego strajku Dzieci Wrzesińskich.  

Z kolei w lutym "Gazeta Polska Codziennie" ujawniła, że burmistrz przygranicznych Mieszkowic (sąsiadujących z Chełmem Górnym) ozdobił swój gabinet fototapetą przedstawiającą rynek z czasów Bismarcka, na którym górował pomnik zwieńczony postacią Germanii.

To nie koniec. W Szczecinie Wieża Gocławska powszechnie nazywana jest Wieżą Bismarcka – polityka, który miał wręcz antypolską obsesję. Pojawiają się też pomysły, by Parkowi Jana Kasprowicza przywrócić niemiecką nazwę Quistorpa. Zjawisko to wykracza zresztą poza Pomorze Zachodnie – we Wrocławiu przywrócono niedawno historyczną nazwę mostu Kaiserbrücke.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska