Do zdarzenia doszło w sobotę 18 lipca 2026 roku w pobliżu węzła Woźniki na autostradzie A1. Krzysztof K. jechał autostradą w sposób wskazujący na skrajne upojenie alkoholowe – "wężykiem" – i doprowadził do kolizji z samochodem ciężarowym. Doszło do obywatelskiego zatrzymania mężczyzny.
Szokująca decyzja prokuratury
Wezwana na miejsce policja zmierzyła u kierowcy aż 2,7 promila alkoholu w organizmie. Okazało się również, że Krzysztof K. naruszył obowiązujące go sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych, a dodatkowo nie zastosował się do wcześniejszej decyzji starosty o cofnięciu mu uprawnień do kierowania pojazdami.
Sprawę początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Lublińcu, która - mimo takich okoliczności - nie zawnioskowała o zastosowanie wobec mężczyzny tymczasowego aresztowania. Decyzja ta, po nagłośnieniu sprawy w mediach, wywołała falę krytyki i - dopiero wtedy - reakcję rządzących.
21 lipca ze stanowiska odwołano zastępcę Prokuratora Rejonowego w Lublińcu - za brak nadzoru nad czynnościami prokuratorów pełniących dyżury zdarzeniowe. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zarządziła też wszczęcie postępowania służbowego wobec prokurator, która pełniła dyżur w dniu zatrzymania kierowcy.
Krzysztof K. aresztowany
Śledztwo w sprawie przejęła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Na jej polecenie w czwartek 23 lipca zatrzymano 36-letniego mężczyznę i postawiono mu zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, naruszenia sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz niezastosowania się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prok. Tomasz Ozimek, Sąd Rejonowy w Częstochowie uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec Krzysztofa K. tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.
Prokurator, uzasadniając wniosek o areszt, wskazywał na surową karę grożącą podejrzanemu – do 12 lat pozbawienia wolności – a także na obawę ucieczki lub ukrycia się oraz ryzyko matactwa. Zdaniem prokuratury istnieje również uzasadniona obawa, że pozostając na wolności, Krzysztof K. mógłby popełnić kolejne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu.
Krzysztof K. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. Z jego wyjaśnień wynika, że w dniu zdarzenia udał się do Rybnika, gdzie odebrał samochód kupiony przez znajomego. Mężczyzna przyznał również, że 18 lipca spożywał znaczne ilości alkoholu.