Od początku lipca br. w Polsce zdarzają się pożary, które swoją lokalizacją mogą budzić uzasadnione obawy o bezpieczeństwo. Ogromne utrudnienia w komunikacji w stolicy spowodował powtarzający się ogień na stacjach metra, a kolejne pożary na stacjach transformatorowych budzą uzasadnione obawy mieszkańców o stabilność dostaw prądu do ich domów. Problemem dla służb są także wielkopowierzchniowe pożary, których lokalizacja powoduje dodatkowe pytania.
Na początku lipca, po serii pożarów w stołecznym metrze, były oficer polskich służb specjalnych płk Mariusz Kozłowski we wpisie na platformie X przedstawił w 10 punktach, jak należy postąpić w przypadku zdarzeń mogących poważnie zagrażać bezpieczeństwu stolicy.
podpowiem:
— Mariusz Kozłowski (@mario_kozlo) July 3, 2025
1. proszę nanieść na plan Warszawy (oraz woj. Mazowieckiego) wszystkie pożary (i zadymienia) na mapę.
2. proszę zebrać CCTV na 2 msc przed zdarzeniami
3. proszę porozmawiać z ekspertami od podpaleń
4. proszę uruchomić tych, którzy udzielają pomocy służbom
5. proszę… https://t.co/10r2vZ14pr
Rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński, do którego odnosił się wpis eksperta ds. bezpieczeństwa, usunął swój wpis.
Jakie śledczy powinni zadawać sobie pytania?
Wobec wzrostu liczby pożarów w lipcu br. organy śledcze (w tym prokuratura, straż pożarna oraz ABW) powinny formułować pytania ukierunkowane na identyfikację przyczyn, wykluczenie przypadkowości oraz ocenę potencjalnych zagrożeń systemowych
– przyznał w rozmowie z portalem Niezalezna.pl płk Mariusz Kozłowski.
Podkreślił, że wiele incydentów może wynikać z czynników przypadkowych lub technicznych. Jednak zwrócił uwagę, że "doniesienia o sprawdzaniu hipotezy sabotażu przez ABW podkreślają konieczność ostrożności". Przestrzegał przy tym także przed przedwczesnymi wnioskami, które mogłyby wzmacniać potencjalne operacje psychologiczne Rosjan.
Tłumaczył, że wśród wielu pytań powinny się zawierać także kwestie odnoszące się do działań dezinformacyjnych:
- "W jaki sposób operacje psychologiczne (psy-ops) mogłyby być wykorzystywane do amplifikacji teorii spiskowych wokół pożarów, w celu dalszej destabilizacji społeczeństwa, i czy monitorowane są kanały dezinformacji w mediach społecznościowych?"
- "Czy istnieją mechanizmy szybkiego reagowania na dezinformację dotyczącą pożarów, aby zapobiec budowaniu poczucia zagrożenia i skłócaniu społeczeństwa, jak w przypadku szerzenia narracji o "wojnie hybrydowo-pożarowej?".
***
Poniżej przedstawiamy kalendarium pożarów, które miały miejsce od początku lipca na Mazowszu, ale także i całej Polsce.
1 lipca, WTOREK
- Na stacji metra Racławicka w nocy pojawiło się zadymienie i ogień. Pożar pojawił się w tunelu kablowym, który znajduje się w części technicznej. Paliła się podstacja energetyczna. W szczytowym momencie na miejscu pracowało 11 zastępów gaśniczych, a metro na całej długości linii M1 przestało kursować.
Uszkodzone zostały urządzenia związane ze sterowaniem ruchem pociągów oraz zasilaniem. Stacja znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie siedziby Straży Granicznej. Od tamtego czasu pociągi metra nie zatrzymują się na stacji Racławicka, co skutkuje poważnymi utrudnieniami w komunikacji. Pomiędzy nieczynną stacją kursuje autobusowa komunikacja zastępcza.
2 lipca, ŚRODA
- Ok. godz. 14 na stacji metra Racławicka znów pojawiło się gęste zadymienie. Strażacy musieli zlokalizować jego źródło. Udało się to i po trzech godzinach ogłoszono koniec akcji z udziałem 6 zastępów straży.
- ok. godz. 16 na stacji metra Dworzec Gdański maszyniści zauważyli dym w tunelu i poinformowali służby, że może się tam coś żarzyć. Na miejsce skierowano przynajmniej 4 jednostki straży i policję. Ruch linii M1 został ponownie na kilka godzin ograniczony. Służby nie wyjaśniły, co było przyczyną.
- Ok. godz. 18 strażacy w Legionowie zostali wezwani do palącej się stacji transformatorowej. Wybuch i pożar spowodował przerwy w odstawie prądu, które po ponad godzinie przywrócili pracownicy pogotowia energetycznego.
- Głośny huk i gęsty dym - tak brzmiały pierwsze doniesienia mieszkańców warszawskiego Grochowa, którzy zauważyli problemy z prądem ok. godz. 21. Zapaliła się stacja transformatorowa na terenie zakładów energetycznych przy ulicy Zamienieckiej, w pobliżu Parku Znicza.
W związku z gęstym dymem strażacy apelowali o nieotwieranie okien. Z ogniem walczyło 14 zastępów straży pożarnej. Pożar ugaszono w niecałe dwie godziny.
3 lipca, CZWARTEK
- W Garwolinie ok. godz. 17.00 w miejscowym zakładzie energetycznym doszło do wybuchu, a następnie pożaru transformatora. Tysiące ludzi pozostało bez prądu. Na miejscu działało 5 zastępów straży, którzy gasili palący się element stacji transformatorowej wysokiego napięcia gaśnicami proszkowymi.
- Po godz. 19.00 do strażaków wpłynęło zgłoszenie o pożarze budynku mieszkalnego w Ząbkach. Ogień objął cały dach budynku w kształcie litery C i rozprzestrzenił się bardzo szybko. Ewakuowanych zostało ponad 200 mieszkań, do których nie mogą nadal wrócić ich mieszkańcy. Doszczętnie zniszczone zostały dwie górne kondygnacje budynku, ale ucierpiały też niższe piętra, które zalewała woda z gaszenia ognia.
Według informacji mediów oględziny pogorzeliska będą przeprowadzali funkcjonariusze, którzy prowadzili działania po potężnym pożarze hali targowej przy Marywilskiej 44.
4 lipca, PIĄTEK
- Ok. godz. 10.15 wpłynęło zgłoszenie o pożarze sklepu "Biedronka" w miejscowości Buk. Na miejsce przyjechało łącznie 118 strażaków, czyli 42 zastępy, drony, robot gaśniczy, a także inne sprzęty. Akcja zakończyła się ok. godz. 21. "Pożar przebiegał bardzo dynamicznie, co spowodowało że nie udało się uratować budynku" - napisali strażacy w komunikacie.
Pożar rozwijał się na poddaszu oraz dachu budynku gdzie znajdowały się panele fotowoltaiczne.
6 lipca, NIEDZIELA
- Przynajmniej 20 zastępów straży pożarnej skierowano do hali w Kędzierzynie-Koźlu. Zapaliły się magazynowane tam hulajnogi elektryczne i inny sprzęt.
9 lipca, ŚRODA
- 34 strażaków i 14 zastępów straży gasiło pożar hali z elektroodpadami, która znajduje się w bliskim sąsiedztwie gliwickich Zakładów Mechanicznych "Bumar-Łabędy". Firma specjalizująca się w produkcji, remontach oraz modernizacji sprzętu pancernego jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Strażacy apelowali, by nie otwierać okien ze względu na zadymienie.
13 lipca, NIEDZIELA
- Ok. 19.35 do służb wpłynęło zgłoszenie o pożarze hali produkcyjno-magazynowej w Mińsku Mazowieckim. Zakład, w którym produkowane są folie i opakowania. Ogień udało się opanować dopiero w poniedziałek w nocy, a do rana trwało dogaszanie.
W kulminacyjnym momencie, w zdarzeniu uczestniczyło ponad 50 zastępów PSP i OSP oraz ponad 200 strażaków. Akcje utrudniał zawalony dach hali oraz palące się materiały.
- Przed godz. 22 na terenie pogorzeliska w Kędzierzynie-Koźlu zapalił się kontener ze sprzętem elektronicznym oraz stojące obok drewniane palety. Na miejsce wysłano 12 strażackich zastępów, które szybko poradziły sobie z ogniem. - Na tę chwilę nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy było to podpalenie, niemniej jednak szczegóły zdarzenia będzie wyjaśniała policja - poinformował wstępnie kapitan Martin Kroker, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu.