Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

"Świeżutki pomysł ministra przebija wszystko". Jak będą sędziom przydzielane sprawy? "Nie może być przypadków"

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wpadł na nowy pomysł. Tym razem dotyczący przedzielania sędziom spraw, w których mają orzekać. W myśl zasady - nie może być przypadków. "Projektowana zmiana oczywiście nie zaskakuje, jeśli weźmie się pod rozwagę dążenia obecnej władzy politycznej w Polsce, aby – najpierw rękami Adama Bodnara, a obecnie Waldemara Żurka – podporządkować sobie władzę sądowniczą. Haniebną aktywnością niestety niektórych sędziów przekraczane są przez polityków Rubikony, oddzielające ich od niezależności sądów" - komentuje specjalnie dla Niezalezna.pl sędzia Łukasz Zawadzki, Stowarzyszenie "Prawnicy dla Polski".

Ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi nie wystarczają sami swoi na stanowiskach funkcyjnych w sądach! „Muszę mieć w sądach zaufanych ludzi” – grzmiał jeszcze niedawno szef resortu w dzienniku „Fakt”! To jednak za mało, gdyż kontrola oraz nadzór to najefektywniejsze formy zaufania…

Reklama

Minister Waldemar Żurek nie może zatem pozwolić na taką treść orzeczeń sądowych, która nie odpowiadałaby oczekiwaniom władzy politycznej oraz nie wpisywała się w aktualną fazę ustrojowej rewolucji, zakamuflowanej eufemistycznie pod mianem demokracji walczącej. Czyż można zarzucić brak logiki w tego rodzaju subtelnej dialektyce postępowych sił, mamiących suwerena już już widocznym, a bladym światełkiem praworządności u wylotu tunelu?  

Wyeliminowaniu niepożądanych wyroków i postanowień sądowych – być może zgodnych z prawem stanowionym (konstytucja i ustawy), lecz tępiących jego rewolucyjne (demokracja walcząca) ostrze – służą nie tylko działania z zakresu organizacji sądownictwa – w tym słynne już tzw. getta orzecznicze. Otóż w niektórych sądach zsyła się do orzeczniczego niebytu sędziów arbitralnie wskazanych przez prezesa – namiestnika Ministra Sprawiedliwości i tym sposobem kluczowe sprawy powierza się do rozpoznania totumfackim szefów sądów. Świeżutki pomysł Ministra Sprawiedliwości przebija wszystko: chodzi o nowelizację Regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Otóż Waldemar Żurek proponuje w miejsce wylosowanych przez System Losowego Przydziału Spraw stałych 12-miesęcznych „trójek” w składach sędziowskich – a zatem: przede wszystkim w sądach drugiej instancji, których orzeczenia są prawomocne – hybrydowy przydział spraw.  

Aby wyeliminować przypadkowe wyznaczenie składu sędziowskiego, który przesądzi o prawomocnym zakończeniu procesu, Minister Sprawiedliwości zamierza odstąpić od zaskakujących wyników losowania w ramach Systemu Losowego Przydziału Spraw. Otóż po reformie § 50 ust. 1 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych losowanie będzie dotyczyło wyłącznie referenta; natomiast pozostałych członków składu – uwaga – wyznaczy z palca, z lotu ptaków, z kawowych fusów etc. etc. przewodniczący wydziału (sic!). Wypada dyskretnie zauważyć, iż funkcję przewodniczącego wydziału powierza prezes sądu! Niech się zatem taki przewodniczący strzeże i siedemdziesiąt siedem razy zastanowi, czy wyznaczony przez niego w 2/3 skład sądu spełnia wszelkie pokładane w nim nadzieje oraz oczekiwania. Jak zaś zapadają decyzje sądów, orzekających w składach kolegialnych? Rzecz jasna większością głosów! 

Projektowana zmiana oczywiście nie zaskakuje, jeśli weźmie się pod rozwagę dążenia obecnej władzy politycznej w Polsce, aby – najpierw rękami Adama Bodnara, a obecnie Waldemara Żurka – podporządkować sobie władzę sądowniczą. Haniebną aktywnością niestety niektórych sędziów przekraczane są przez polityków Rubikony, oddzielające ich od niezależności sądów. Tymczasem nowelizacja § 50 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych idzie jeszcze dalej: unicestwia sędziowską niezawisłość – tj. kluczowy atrybut demokratycznego państwa prawa – stanowiąc krok (w siedmiomilowych butach) ku znanej z czasów komunizmu zasadzie jedności władzy państwowej. Znane z bodnarowskich czasów karkołomne i wręcz kabaretowe ponawianie losowań sędziów – referentów do spraw tzw. politycznych (aby wreszcie przydzielić ją pożądanemu orzecznikowi) będą już tylko nostalgicznym wspomnieniem. Od tej pory większość głosów w składzie sędziowskim będzie pochodziła z zarządzenia, stanowiącego wyraz arbitralnej woli przewodniczącego wydziału, który swoje stanowisko zawdzięcza prezesowi sądu, który zaś swoją władzę zawdzięcza Ministrowi Sprawiedliwości. 

Jest w tym żelazna konsekwencja: w tej oto dialektyce – będącej algebrą rewolucji (demokracji walczącej) – każdemu z nich – prezesowi sądu oraz przewodniczącemu wydziału - Minister Sprawiedliwości zapewnił miano części składowej ideologicznego (tzw. praworządność) równania.


Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Opolu, członkiem Stowarzyszenia "Prawnicy dla Polski" oraz rzecznikiem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów "Sędziowie RP"
     
    

Źródło: niezalezna.pl
Reklama