Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek był obecny na wtorkowym posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa. Polityk wygłosił oświadczenie do sędziów, w którym oznajmił, że członkowie KRS są "wadliwie wybierani" i wskutek tego "każdy tzw. neo-sędzia w Sądzie Najwyższym i Naczelnym Sądzie Administracyjnym generuje dzisiaj odszkodowanie od Skarbu Państwa zasądzane na skutek wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka".
"Samo wyjście tzw. neo-sędziego na salę bez względu na to, jaki wyrok merytoryczne zapada, generuje to odszkodowanie. Państwo, w tym składzie, ponosicie współodpowiedzialność za to, że w procedurze niezgodnej z polską konstytucją tworzycie takie miejsca w Sądzie Najwyższym i NSA"
– zarzucił obecnym na sali sędziom.
I zagroził: "z całą stanowczością, jako minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, będę metodami zgodnymi z prawem, dążył do tego, żebyście Państwo opuścili ten budynek". Następnie oświadczył, że nie będzie brał udziału w głosowaniu, ponieważ robienie tego z udziałem obecnych na sali sędziów jest "niedopuszczalne".
"Ostrzegam pana ministra"
Temat wystąpienia Żurka został poruszony w programie "Miłosz Kłeczek Zaprasza", którego gościem była m.in. Przewodnicząca KRS sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka. - Dzisiejszej wizyty się spodziewałam i to spełniło się w stu procentach, chociaż uważałam, że trochę dłużej zagości i będzie starał się więcej mówić. Natomiast ta wypowiedź, nieco skrócona przeze mnie, nie była już taka przydługa jak podczas obrad Kolegium Sądu Okręgowego, gdzie był znacznie agresywny - stwierdziła.
"Tutaj był spokojnym człowiekiem. Poza tym, że nie chciał podać mi ręki na przywitanie i innym członkom sędziowskiej rady - było to kulturalne"
– dodała.
Odnosząc się do słów Żurka o tym, że głosowanie z sędziami KRS jest "niedopuszczalne", przypomniała, że zasiadający w radzie posłowie i senatorowie z koalicji rządzącej regularnie biorą udział w głosowaniach.
Szefowa KRS zwróciła też uwagę na nawoływanie przez Żurka sędziów, aby przestali orzekać. Podkreśliła, że jeśli do tego dojdzie, przewlekłości w sądach będą jeszcze większe.
"Ostrzegam pana ministra, żeby nie groził, bo ktoś może sobie to wziąć do serca i przestać orzekać"
– oświadczyła.
Ugody rządu
Szefowa KRS odniosła się również do kwestii rzekomej konieczności wypłacania odszkodowań. Zaznaczyła, iż jest to "absolutnie nieprawdą". - Jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego [...] w której TK stwierdził, że ETPC nie może decydować o sądownictwie w Polsce, a w szczególności nie może określać, kto jest sędzią - powiedziała.
"Te zadośćuczynienia, o których pan minister mówił, dotyczą ugód, zawieranych przez rząd RP z wybranymi arbitrami, stronami, które wniosły skargi do ETPC za to, że orzeczenie w ostatniej instancji wydał sędzia powołany w latach (2018-2023 - przyp. red.)"
– oznajmiła.
Sędzia Pawełczyk-Woicka potwierdziła także, że Żurek w przeszłości osobiście zwracał się do - nieuznawanej przez niego dziś - KRS o opinię swojego awansu do Sądu Najwyższego.
Odnosząc się do metod, które Żurek może zastosować wobec członków KRS, by ci opuścili Radę, stwierdziła, że minister może próbować "w trybie zabezpieczenia uzyskać zajęcie majątkowe" na majątkach sędziów. - Oczywiście to będą działania nielegalne i przejściowe, za które Skarb Państwa będzie musiał uiścić odszkodowania tym ludziom - podkreśliła.