Donald Tusk w trakcie blisko godzinnej konferencji prasowej, podczas której przedstawił swój nowy skład rządu mówił m. in. o walce z wrogiem zewnętrznym, ale i wewnętrznym.
Tomasz Sakiewicz przypomniał o historycznej analogii w tej retoryce. Na antenie Telewizji Republika podkreślił, że pamięta to z podręczników historii.
Do 1956 roku propaganda stalinowska opisywała ewentualne porażki komunistycznego rządu w Polsce. Mówiono, że ten wróg wewnętrzny przeszkadzał, dlatego zaostrzano "walkę klas" - co jest już pojęciem leninowskim. Donald Tusk mówi o "zwiększeniu zaangażowania" i wskazuje na sędziego Waldemara Żurka
– powiedział prezes stacji.
– Mamy do czynienia z próbą opętańczego rozliczania opozycji za porażki rządu – podkreślił Sakiewicz. Dodał, że jest to niebezpieczne dla polskiej demokracji i wolności słowa podając przykład kolejnego niewpuszczenia ekipy Telewizji Republika do KPRM.
"Ostatnia zmiana bez zmiany premiera"
Podsumowując niektóre nowe nominacje przypomniał, że Waldemar Żurek wytoczył swojemu pracodawcy sprawę o zużycie zębów w efekcie stresu, którego doświadczył w pracy.
- Mam wrażenie, że to rząd ewakuacji, część osób jak Bodnar nie chce już płynąć na tej łajbie i szuka sobie innych miejsc - przyznał Sakiewicz wskazując, że nowe nominacje to politycy "drugiego lub trzeciego sortu". - Nie da się wykluczyć, że ostatnim premierem tego rządu będzie Radosław Sikorski - stwierdził. Podsumował, że jest to "ostatnia zmiana w tym rządzie bez zmiany premiera".