Sąd w Słubicach umorzył postepowanie wobec Roberta Bąkiewicza. Chodziło o sytuację, do której doszło na polsko-niemieckiej granicy.
Możemy powiedzieć, że sądy jeszcze w Polsce działają, sprawiedliwość jeszcze nie zginęła
- powiedział przed sądek w Słubicach jeden z liderów Ruchu Obrony Granic.
Tryumf Bąkiewicza
Podziękował przy okazji prokuratorom, którzy "nie ulegli politycznej presji". Dodał, że przypuszcza, że usunięcie dwójki prokuratorów z jednostki w Gorzowie Wielkopolskim może mieć związek z ich stanowiskiem wobec tej sprawy.
Przyznał, że sprawa wymierzona była w burzenie jego wizerunku i podważanie dobrego imienia jego i ROG. Wytknął przy tym intensywne działania prorządowych mediów w tym zakresie, które z uporem skracały jego nazwisko do pierwszej litery.
Bąkiewicz podkreślił, że to umorzenie jest rodzajem jego tryumfu, który pokazuje, że rozpętana wokół niego kampania opiera się na kłamstwach i oszczerstwach. - To polityczna nagonka. Nie ma w tym żadnych racjonalnych działań - zaznaczył.
Sprawa rozpoczęła się w drugiej połowie 2025 roku. Prokuratura w Gorzowie oskarżyła Bąkiewicza o znieważenie funkcjonariuszy oraz nawoływanie do nienawiści. Zarzuty rozszerzano kilkukrotnie, przez co oskarżony musiał się stawiać osobiście na miejscu na miejscu. Dopiero na początku 2026 roku sąd zdecydował o uchyleniu środków zapobiegawczych wobec niego - chodziło o kontrowersyjną decyzję dotyczącą zbliżania się do polskich przejść granicznych.