Postanowienie Sądu Najwyższego, które zapadło, jest prawomocne i nie przysługuje na nie odwołanie. W składzie orzekającym zasiadali SSN Maria Szczepaniec, SSN Marek Siwek oraz ławnik SN Stanisław Adamski. Ten ostatni złożył zdanie odrębne co do decyzji.
W niniejszej sprawie odwołanie od postanowienia Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym z dn. 20 lutego 2025 roku wniosła prok. Agata Baryła, która została powołana przez ministra sprawiedliwości do pełnienia funkcji rzecznika dyscyplinarnego w celu wstąpienia do postępowania wyjaśniającego. Następnie odwołanie cofnęła. Wskazać tutaj należy, że rzecznik dyscyplinarny przy ministrze sprawiedliwości powoływany jest spośród każdorazowo wskazanych do sprawy przez Prokuratora Krajowego prokuratorów. Powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga zatem współdziałania dwóch podmiotów: ministra sprawiedliwości i Prokuratora Krajowego. W tym miejscu należy zaznaczyć - prawidłowo powołanego Prokuratora Krajowego. (...) Sąd Najwyższy stwierdza, że Dariusz Barski ma status Prokuratora Krajowego w służbie czynnej, co też Sąd Najwyższy stwierdził wielokrotnie. Dlatego też należy stwierdzić, że w niniejszej sprawie prok. Agata Baryła nie jest legalnie powołanym rzecznikiem dyscyplinarnym ministra sprawiedliwości, ponieważ w procedurze jej powołania nie uczestniczył legalnie powołany Prokurator Krajowy
– uzasadniła sędzia SN i przewodnicząca składu, Maria Szczepaniec.
Dyscyplinarka pod byle pretekstem
Prokurator Jakub Romelczyk w maju 2024 został zawieszony w czynnościach przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara. Okres zawieszenia pierwotnie trwał sześć miesięcy - do listopada 2024 roku. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym podtrzymał okres odsunięcia od obowiązków, a następnie przedłużył go o kolejne trzy miesiące. Następnie zaś zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Krajowym wytoczył przeciwko prok. Romelczykowi postępowanie dyscyplinarne. Zarzut: rzekome uchybienie godności urzędu.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Dla obrońców obwinionego wycofanie się Rzecznik Dyscyplinarnej nie kończy sprawy. Obrona podważyła przed Sądem Najwyższym wszystkie czynności podejmowane w postępowaniu dyscyplinarnym przez prok. Agatę Baryłę.
W ocenie obrony prok. Agata Baryła nie jest prawidłowo powołanym Rzecznikiem Dyscyplinarnym ad hoc Ministra Sprawiedliwości. Warunkiem powołania tego rodzaju rzecznika jest wniosek Prokuratora Krajowego, który przedstawia kandydatów na to stanowisko ministrowi sprawiedliwości. Bez stanowiska Prokuratora Krajowego takiego rzecznika minister sprawiedliwości powołać nie może. To warunek sine qua non, wpisany w ustawę. Prokuratorem Krajowym jest pan prok. Dariusz Barski, nie zaś prok. Dariusz Korneluk, który wskazał prok. Baryłę jako kandydata na rzecznika dyscyplinarnego ad hoc
– podnosił zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski, jeden z obrońców prok. Jakuba Romelczyka.
Niewiarygodny mały świadek koronny szkaluje prokuratora
Poszło o rzekomą rozmowę telefoniczną, którą prok. Romelczyk (wtedy szef Prokuratury Regionalnej) odbył z ówczesnym wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Romanowskim. Prok. Romelczyk miał wówczas wyrazić opinię na temat sposobu rozpoznania zgłoszenia o możliwości popełnienia przestępstwa. Zgłoszenie wystosował do Prokuratury Rejonowej Warszawa - Śródmieście poseł na Sejm, Witold Zembaczyński. Chodziło o nieudzielenie przez Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedzi na zapytanie poselskie, wystosowane przez Zembaczyńskiego. Prok. Romelczyk miał zauważyć podczas rzekomej rozmowy (ciągle utrzymuje, że w ogóle jej nie pamięta), że podnoszona sprawa jest typowym "becepem", czyli czynem bez znamion przestępstwa, a takie sprawy prokuratura po prostu umarza.
Rozmowa, której autentyczność zakwestionowała obrona obwinionego prok. Romelczyka oraz biegli, wyciekła do mediów. To stało się pretekstem do postępowania, w wyniku którego przez 9 miesięcy śledczy odsunięty był od pracy. Jak stwierdził prok. Romelczyk w rozmowie z portalem niezalezna.pl tuż po ogłoszeniu wyroku, orzeczenie SN to dla niego i jego obrońców "duży sukces".