Do przepychanek w Gdańsku doszło wczoraj po zakończeniu wystąpienia premiera w sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdy zaczęły się pytania z sali. Morawiecki był pytany m.in. o trwający w Sejmie protest osób niepełnosprawnych. Podczas odpowiedzi premiera na to pytanie, część osób zgromadzonych w sali wyjęła egzemplarze konstytucji i transparenty m.in. z napisami: "Pycha i Szmal, "Wspieramy protest niepełnosprawnych w Sejmie". Wznoszono też okrzyki: "kłamca", "Solidarność", "Lech Wałęsa". Odpowiadając na te okrzyki stronnicy szefa rządu śpiewali "Sto lat" i krzyczeli "Bolek" oraz "Mateusz".
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zadyma w Gdańsku to ustawka znajomego Tuska? Znamy już dobrze jego metody
Obie grupy zaczęły przepychać się i wzajemnie obrażać. Sytuację próbowała uspokoić rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska; premier w asyście policji opuścił salę żegnany brawami części sali.
Będziemy spotykać się z Polakami i rozmawiać. Nie zmieniamy formuły spotkań- to tak dla jasności rozpowszechniającym plotki, że coś zmieniamy.
— Beata Mazurek (@beatamk) 21 maja 2018
Po wydarzeniach w Gdańsku w mediach pojawiły się spekulacje, że być może Prawo i Sprawiedliwość zmieni formułę spotkań, tak by ograniczyć ją jedynie do działaczy i sympatyków swej partii.