Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rząd Tuska po klęsce z informowaniem obywateli już ma nowy pomysł. Powstanie nowa aplikacja

Po kilkugodzinnym braku informacji o tym, co stało się na Lubelszczyźnie w czwartkowy poranek, dziś przedstawiciele rządu RP zapewniają, że wszystko przebiegło zgodnie z procedurami. Jednocześnie, przedstawiono już pomysł, mający przynieść domniemaną poprawę komunikacji o sprawach bezpieczeństwa. Powstanie... specjalna aplikacja.

W czwartek po wlocie nad terytorium Polski uzbrojonej rosyjskiej rakiety i uruchomieniu syren alarmowych w Lublinie i Krasnymstawie, zapanowała wielogodzinna cisza ze strony wszystkich ośrodków państwa. Opozycja i obywatele krytykują system informowania o zagrożeniu, wskazując, że 30 lipca po prostu zawiódł, pozostawiając społeczeństwa bez istotnych informacji w kwestii bezpieczeństwa.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”

Dzisiaj rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do wielu Polaków sms z linkiem do pobrania "Poradnika bezpieczeństwa" ze stron rządowych. Niedługo później - wiele strony gov.pl po prostu padło.

Politycy klubu Rozwój Plus pojawili się dzisiaj w siedzibie RCB chcąc wyjaśnić, dlaczego obywatele nie byli należycie informowani o czwartkowej sytuacji.

Gawkowski: RCB pracuje

Problemy komunikacyjne rządu wyjaśniał dzisiaj w radiowej Trójce Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji.

Pytany, czemu nie pojawiły się informacje w mObywatelu na temat rakiety, która w czwartek wleciała do Polski, odparł:

- Informacje nie biorą się znikąd. To nie jest tak, że coś nagle pojawia się mObywatelu albo w jakiejkolwiek innej aplikacji, jeśli nie jest przygotowane, opracowane i nie jest pewne. Pewne było to, że – potwierdza to Rządowe Centrum Bezpieczeństwa - Centrum Operacji Powietrznych MON poinformowało o najbardziej wiarygodnej wersji, czyli zbliżaniu się obiektu niezidentyfikowanego i dlatego zostały włączone syreny alarmowe, które są najszybszym źródłem dotarcia

– powiedział wicepremier.

Dodał, że wszystko trwało 13 minut i że to pokazuje, jak dynamiczna była ta informacja.

- Wiem, że dzisiaj RCB pracuje nad tym, żeby te komunikaty były dostępne i miały taki charakter, w którym można będzie szybko informować. Te komunikaty, które będą w taki sposób się pojawiały – rozmawialiśmy z panem ministrem Kierwińskim – mogą być dostępne w aplikacji – powiedział minister cyfryzacji.

Dopytywany o to, czemu nie ma alertów w mObywatelu, podkreślił, że „w tym przypadku mówimy o informacji”.

- Alert jest czymś innym niż informacja. Alert i podniesienie trybu alarmowego wiąże się z tym, że informujemy, że jest alert, a czymś innym jest informacja o tym, czemu ten alert był. I najważniejszą rzeczą jest podanie informacji, dlaczego coś się wydarzyło, żeby ludzie mieli świadomość. I Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało, że zostanie wprowadzona zasada wysyłania wiadomości SMS z informacją bezpośrednio po ustaleniu niebezpieczeństwa. I wtedy te komunikaty mogą być w mObywatelu – powiedział Gawkowski.

Kierwiński: System zadziałał skutecznie

Marcin Kierwiński, szef MSWiA, zapewnia, że wszystko było w porządku.

Jak powiedział w piątek w TVN24, system ostrzegania podczas czwartkowego incydentu w Tarnawie-Kolonii zadziałał skutecznie.

- Wczoraj system opierał się na informowaniu syrenami alarmowymi, bo jest to najszybsze. Łączny czas trwania tego zagrożenia to było 13 minut - zaznaczył. Jak dodał, w momencie, w którym RCB otrzymało informację o możliwym zagrożeniu, w ciągu kilkunastu minut zostały włączone syreny alarmowe. Dodał, że przedmiotem dokładnej analizy będzie sprawdzenie, czy syreny zostały uruchomione w odpowiednich powiatach za późno.

- Jedna rzecz to jest system ostrzegania, a druga to jest ewentualne poinformowanie o tym co się zdarzyło. Jeżeli mamy mało czasu - jest taka jak wczoraj sytuacja - to w trakcie tych pięciu, dziesięciu minut nie przyjdzie pełna informacja z diagnozą alertem RCB, bo po prostu na to nie ma czasu - dodał.

Podkreślił, że „Poradnik Bezpieczeństwa” jasno wskazuje, jak postępować po usłyszeniu sygnału alarmowego. Jeśli nie ma innych komunikatów służb, należy pozostać w bezpiecznym miejscu najlepiej z dala od okien, aż do odwołania alarmu. - Żyjemy w czasach, w których wiedza o tym, co oznaczają sygnały alarmowe i jak na nie reagować, musi stać się powszechną umiejętnością - zaznaczył.

Jak ocenił Kierwiński, nawet jeśli czasie 13 minut dotarłyby wszystkie SMS-y, to w nocy nie każdy ten alert by odczytał. Szef MSWiA zapowiedział nowe rozwiązania planowane w tej kwestii przez rząd.

- Będzie uruchomiona specjalna aplikacja w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni, która będzie tego typu kwestie regulować - powiedział. - Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas zastanawiamy się na tym. Ale ma on około 14 milionów użytkowników, na pewno z tej bazy skorzystamy - zaznaczył.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polska