W listopadzie 2025 roku Niezalezna.pl ujawniła tożsamość rosyjskiego agenta GRU Jewhenija Iwanowa, który wysadził fragment torów kolejowych w powiecie garwolińskim. Wcześniej był skazany za działania dywersyjne na Ukrainie. Mimo to bez żadnych problemów wjechał do Polski - na własny paszport.
Niezalezna.pl zwróciła się o dane do ukraińskiej prokuratury, aby sprawdzić jaka może być skala zagrożenia próbami przedostania się do Polski osób oskarżonych o popełnienie konkretnych przestępstw na terenie Ukrainy. Poprosiliśmy o liczbę zarejestrowanych spraw z konkretnych artykułów Kodeksu karnego.
W samym 2022 roku wszczęto 2046 spraw o zdradę państwa (art. 111). W kolejnych latach liczby spadały, ale nadal przekraczały tysiąc rocznie – 1205 w 2023, 1128 w 2024 i 1044 w 2025 roku. Równolegle utrzymuje się ogromna liczba spraw o działalność kolaboracyjną - od 1957 w 2022 roku, przez 1169 w 2023, aż po 2435 w 2024 i 1672 w 2025.
Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące dywersji (art. 113). W 2022 roku odnotowano 74 takie przypadki. Rok później - 36. Ale w 2024 nastąpił gwałtowny wzrost do 257 spraw, a w 2025 było ich 237. Już w styczniu 2026 roku ukraińskie służby zarejestrowały kolejnych 10 przypadków.
Podobny trend widać przy przestępstwach terrorystycznych. W 2025 roku było ich 166, podczas gdy rok wcześniej 55. Już pierwszy miesiąc 2026 przyniósł kolejne 14 przypadków.
To nie są abstrakcyjne statystyki. To realne działania ludzi, którzy prowadzą operacje sabotażowe i dywersyjne na zapleczu wojny, a mogą się przedostać bez przeszkód do Polski.
Problem polega na tym, że Polska nie ma pełnego dostępu do informacji o tych osobach. 11 grudnia 2025 roku podpisano umowę między Polską a Ukrainą dotyczącą wymiany danych o przestępcach, osobach podejrzanych czy powiązanych z działaniami dywersyjnymi. Dokument ma umożliwić przekazywanie informacji.
To rozwiązanie, które w praktyce mogłoby zapobiec sytuacjom takim jak ta z Iwanowem.
Tyle że umowa wciąż nie obowiązuje - przekazało nam biuro prasowe MSWiA. Znajduje się na etapie procedury legislacyjnej i nie została jeszcze zatwierdzona przez polski parlament.
W efekcie polskie służby działają w ograniczonym systemie informacji. Nie mają automatycznego dostępu do danych o osobach skazanych za dywersję na Ukrainie. A to oznacza, że osoby z takim doświadczeniem mogą przekraczać granicę bez wzbudzania podejrzeń.