Szef PiS pytany dziś w radiu Wnet o możliwość poprawy stosunków polsko-rosyjskich, zaznaczył, że to musiałaby być decyzja Rosji, "o tym, że zmienia stosunek do Polski".
"Mówię tu o decyzji strategicznej, a nie różnych grach taktycznych - obawiam się może być z tym bardzo poważny kłopot"
- powiedział Kaczyński.
Jak dodał, nie stanie się to w najbliższym czasie, chociaż - podkreślił - bardzo by chciał się w tej sprawie mylić.
"Gdybym się pomylił, to bym się bardzo ucieszył, bo nie jest w naszym interesie, żeby być w jakimś ostrym sporze z Rosją. Ale druga strona najwyraźniej nie przyzwyczaiła się do tego jeszcze, że tutaj istnieje państwo podmiotowe, które może odgrywać pewną rolę w Środkowej Europie - nawet bardzo znaczną rolę w Środkowej Europie. I w tym sensie jest konkurencyjne wobec Rosji"
- zaznaczył lider PiS.
Podkreślił, że Polska musi umieć wywalczyć tę podmiotowość.
"Jeżeli ktoś nie walczy o swoje interesy, jeżeli ktoś zgadza się na taką niepodmiotową pozycję, to pod każdym względem, nie tylko w sferze reputacyjnej, nie tylko w sferze godnościowej, ale pod każdym, także ekonomicznym względem, na tym straszliwie traci"
- ocenił Kaczyński.
Nie mogło także zabraknąć pytań o stosunki polsko-amerykańskie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówił, że gdyby prezydentem Stanów Zjednoczonych została Hillary Clinton, "niewątpliwie mielibyśmy bardzo poważne kłopoty".
"Jeżeli chodzi o Donalda Trumpa, to wiele spraw posuwa się do przodu"
- wskazał Kaczyński.
Pytany, czy w Polsce będzie Fort Trump, prezes PiS odpowiedział:
"Tego nie wiem, może nazwa jest nie najlepiej wymyślona. Natomiast wojska amerykańskie są w Polsce i sądzę, że będzie ich więcej. Chociaż nie ma w tej chwili powodu sądzić, że to będą jakieś wielkie siły"
Dodał, że już ich obecność w naszym kraju "wyraźnie zwiększa nasze bezpieczeństwo".
"Tym bardziej, że nie będzie to obecność symboliczna"
- zaznaczył polityk.