Na uroczystościach z okazji 30. rocznicy wydarzeń z 4 czerwca 1989 roku pojawił się Donald Tusk. Jak można było się spodziewać, zabrał głos i mocno poszedł w politykę. "Nie można dać się ograć, nawet jeśli pierwszy mecz się przegrało" - mówił były lider Platformy Obywatelskiej, nawiązując do ostatnich eurowyborów, które zakończyły się klęską Koalicji Europejskiej.
Dziś w Poranku Radia Wnet do wystąpienia Tuska odniósł się prezes Prawa i Sprawiedliwości.
"Nie znam jeszcze dokładnie przemówienia Tuska, ale mogę powiedzieć jedno. Zdaje się, że było jak zawsze. To znaczy wielkie oczekiwania i nic z tego. Więc o początku kampanii jeszcze bym nie mówił"
– stwierdził Jarosław Kaczyński w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim.
Tusk w swoim przemówieniu mówił m.in. o tym, że komuniści "też mieli telewizję publiczną", a mimo to musieli skapitulować.
"Wasza Telewizja Publiczna, a nasz internet. Naprawdę, nie musimy czekać na łaskę pana Jacka Kurskiego. Dał nam przykład Lech Wałęsa, jak zwyciężać mamy"
- powiedział w Gdańsku.
Tę wypowiedź szefa Rady Europejskiej również doczekała się komentarza ze strony prezesa Kaczyńskiego.
"To zabieg już tak skrajnie prymitywny, że nie sądzę, żeby ktokolwiek się na to nabrał. W końcu każdy może mieć w domu i ma na ogół pilota telewizyjnego i może sobie obejrzeć ileś tam programów, które są zupełnie inne niż Telewizja Publiczna i bardzo, bardzo ostro nas atakują, z TVN na czele. Ale to dotyczy także innych, mniejszych i większych, jak np. Polsat stacji. Już nie mówiąc o różnych radiach. Z tego wynika, że np. TOK FM też jest po stronie PiS. To naprawdę wielkie odkrycie. To coś, co może przemówić tylko do ludzi, którzy albo nie mają najbardziej elementarnej wiedzy albo do ludzi, którzy mają najskrajniejszą, złą wolę. Taki chwyt tak zupełnie oderwany od rzeczywistości, że po prostu nie warto nad nim dyskutować"
– stwierdził Kaczyński.
W przemówieniu Tuska znalazło się również przypomnienie faktu, że w Magdalence przy jednym stole spotkali się - oczywiście przy dużo większym gronie - Lech Wałęsa i Czesław Kiszczak, spożywali wtedy alkohol. "Kaczyński też pił" - mówił w Gdańsku Donald Tusk. Jak skomentował to brat śp. Lecha Kaczyńskiego, o którego chodziło Tuskowi?
"Donald Tusk był łaskaw powiedzieć, że mój brat pił razem z Kiszczakiem i kimś tam jeszcze w Magdalence. Od razu wyjaśnię, że trzech ludzi, którzy się tam wtedy nie fraternizowało w tych wydarzeniach w Magdalence. To był właśnie mój śp. brat, przyznaję to Tadeusz Mazowiecki i też przyznaję, Władysław Frasyniuk. Natomiast inni rzeczywiście poszli na taką daleką idącą budczaną fraternizację i słusznie są z tego powodu krytykowani i to wywoływało absmak już wtedy. Wiedziałem o tym wtedy, oczywiście od brata. Więc Donald Tusk ma obyczaj kłamać i kłamie w każdej sprawie, także i w tej, chociaż oczywiście on w Magdalence nie był. Był po prostu wtedy człowiekiem powiedzmy niespecjalnie ważnym"
– podsumował prezes PiS