Dziś w Krajowej Radzie Sądownictwa sędzia Dariusz Łubowski, orzekający w Sądzie Okręgowym w Warszawie, poinformował o szykanach, jakie spotkały go po uchyleniu Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego.
- Spotykają mnie sytuacje, które w moim 30-letnim okresie orzekania nigdy mnie nie spotkała. (...) Zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać - powiedział sędzia Łubowski. Dodał, że uniemożliwiono mu złożenia zażalenia na tę decyzję.
- Dowiedzieliśmy się wstrząsających rzeczy, które częściowo były znane sędziom, ale nie padły publicznie o naciskach na sędziów orzekających w Warszawie. Proszę, aby sędziowie ośmielili się, gdy są w takiej sytuacji jak sędzia Łubowski, by zgłaszali się do nas. (...) Panu sędziemu władze sądu chcą dodać 3/4 etatu do tego, co orzeka za orzeczenie ws. uchylenia ENA posła Marcina Romanowskiego. Taka jest koincydencja wydarzeń. KRS zajmie się jutro tą sprawą. Mamy drugi problem w Warszawie, o czym sędzia wspomniał. Osoba pełniącą funkcję prezesa SO w Warszawie jest sędzią w stanie spoczynku i to jest dramat tego sądu, bo nie może wykonywać obowiązków prezesa. Trzeci problem dotyczy sędziów skierowanych do "sekcji", mówił o apartheidzie, segregacji sędziów dot. daty powołania
- skomentowała wypowiedź sędziego szefowa KRS, Dagmara Pawełczyk-Woicka.