1 sierpnia mają ulec przedawnieniu zbrodnie komunistyczne, z wyjątkiem zabójstw, które mają być ścigane jeszcze przez 10 lat. Zbrodniarze komunistyczni mogą liczyć na abolicję. Tak wynika z ustawy o IPN, według której na ściganie tych zbrodni został wyznaczony okres 30 lat, licząc od 1989 roku. Zapytaliśmy polityków, czy rzeczywiście komunistyczne zbrodnie powinny ulegać jakiemukolwiek przedawnieniu. Ich reakcja jest zdecydowana.
- Takie zbrodnie nigdy i nigdzie przedawniać się nie powinny
- mówi poseł Bartosz Kownacki (PiS).
Nasz rozmówca nie ukrywa irytacji faktem możliwości przedawniania się zbrodni komunistycznych.
- Wszystkie zbrodnie komunistyczne, zbrodnie faszystowskie, przestępstwa przeciwko ludności, zbrodnie wojenne i wszystkie przestępstwa związane z tymi bardzo ciemnymi kartami historii Polski, historii świata nigdy i nigdzie przedawniać się nie powinny. Dopóki żyją sprawcy tych czynów, nie powinni się oni czuć bezkarni, tak, żeby to była nauka dla tych, którzy w przyszłości chcieliby uczestniczyć w tego typu zbrodniach. Jest to ważne także po to, aby ci sprawcy wiedzieli, że nikt nigdy nie zapomni o ich czynach
- podkreśla Kownacki.
Polityk PSL-Koalicji Polskiej Jarosłąw Sachajko zwraca uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą sama instytucja przedawnienia.
- W ogóle instytucja przedawnienia jest trochę dziwną instytucją, bo jeżeli ktoś popełnił przestępstwo, to krzywda została wykonana i to, że ktoś jest sprytny i unika kary, to nie znaczy, że nie powinien jej ponieść. Przy tych zbrodniach komunistycznych był cały system, który pozwalał na unikanie kar i ten szczególny zakres przestępstw nie powinien się przedawniać. Mieliśmy tutaj przykłady generała Jaruzelskiego i Kiszczaka, którzy nawet mieli procesy, które były tak przedłużane, że nie ponieśli oni kar. Ten zakres zbrodni szczególnie nie powinien się przedawniać
– mówi z naciskiem.
- Moim zdaniem zbrodnie komunistyczne nie powinny się przedawniać przede wszystkim ze względu na swój charakter. To były czyny wyjątkowo niechlubne i chociażby dla takiego historycznego napiętnowania tego, nie powinny przestawać być karalne. Brak karalności jest pewnego rodzaju umniejszeniem w wymiarze historycznym oceny tego typu
– dodaje Krzysztof Paszyk, także z PSL-Koalicji Polskiej.
Z kolei Artur Dziambor, poseł Konfederacji, uważa to, co miałoby się stać ze zbrodniami komunistycznymi po 1 sierpnia za prawne nieporozumienie i zapowiada sejmowe prace nad zmianą tego stanu rzeczy:
- To jakieś kompletne absurdy. Nie miałem pojęcia o czymś takim. Nie wyobrażam sobie, żeby takie rzeczy ulegały przedawnieniu. Rozumiem, że jakoś będziemy pracować nad tym również w Sejmie, żeby jakoś prawo odpowiednio zmienić w tym temacie, ponieważ są pewne granice. Rozumiem, że są takie postacie czasów komunistycznych, które bardziej historia oceni niż sąd, natomiast jeżeli mamy do czynienia z jakimiś rzeczywistymi przestępstwami, a nie działalnością polityczną, to nie wyobrażam sobie, żeby to przestawało być karalne. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie
– mówi poseł Dziambor.