Dzisiaj sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jutro decyzję w tej sprawie podejmie Sejm. Mimo licznych wątpliwości zgłaszanych przez część polityków z koalicyjnych klubów, na komisji był tylko jeden głos wstrzymujący się ws. kandydatury Berka.
Kandydatura Berka budzi spore kontrowersje. W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Przekonywał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie Berka z rządu. Donald Tusk nazwał go swoją "prawą ręką".
Wątpliwości co do jego kandydatury mają też liczne środowiska prawnicze i obywatelskie. Opozycja wskazuje na przeszkody formalne.
O kandydaturę Macieja Berka został w TV Republika zapytany prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski. Przyznał, że "sylwetkę pana Berka" zna "z akt prokuratorskich".
- Gdybym był posłem na Sejm RP, nie zagłosowałbym nigdy za jego kandydaturą. Jednak z uwagi na to, że jest separacja władz i decyduje o wyborze sędziego władza ustawodawcza, to posłowie mają - zgodnie z własnym sumieniem i wolą wyborców - wybierać sędziów TK. To jest ich odpowiedzialność, potem jest odpowiedzialność pana prezydenta - czy przyjmie ślubowanie od wybranego przez Sejm tego czy innego prawnika
- powiedział Święczkowski.