Ogień pojawił się w miejscu, które umożliwia łączność internetową całemu regionowi Europy, w tym Ukrainie. Pożar w Woli Krobowskiej na Mazowszu (ok. 40 km od Warszawy), gdzie znajduje się naziemna stacja bazowa satelitarnej łączności Starlink pojawił się w środę wieczorem.
Do służb gaśniczych po godz. 21 wpłynęło zgłoszenie dotyczące pożaru. Jak przekazał oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu mł. kpt. Michał Maroszek, do pożaru doszło po godz. 21. Poinformował, że po dojechaniu na miejsce zdarzenia trzech zastępów strażackich zastano pożar obudowy skrzynki zasilającej. Strażacy szybko poradzili sobie z ugaszeniem ognia.
Z wcześniejszych informacji wynika, że uszkodzone zostały został także anteny i agregat prądotwórczy. Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do celowego podpalenia rozdzielni. Rozpatrywany jest także scenariusz dotyczący zwarcia instalacji elektrycznej.
Na miejscu pojawiła się policja. Powiadomione zostały także Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralne Biuro Śledcze Policji.
Naziemna baza w Woli Krobowskiej wraz z podobną bazą koło Kowna na Litwie zapewnia dostęp do internetu dużej części Europy Środkowo-Wschodniej.
Wczoraj wieczorem doszło do podpalenia naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej, 40 km od Warszawy. To jedyna taka instalacja w Polsce - obsługuje łączność satelitarną w całym regionie - w tym na Ukrainie https://t.co/JnByh3RjC0 pic.twitter.com/pqxrA7kCxt
— Paweł Sokala (@PawelSokala) September 24, 2026
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wskazał, że wiele wskazuje na to, że ten pożar był celową próbą zakłócenia działania stacji, które jest „hubem internetowym, też zapewniającym bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie". Ocenił, że to kolejny element wojny hybrydowej.