Żołnierzom strzegącym bezpieczeństwa na granicy postawiono zarzuty dotyczące narażenia życia i zdrowia człowieka oraz przekroczenia uprawnień, okazała się dla opinii publicznej ogromnym szokiem. Oburzające jest również to, żołnierze ci zostali też zawieszeni w czynnościach służbowych.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości po godz. 9 zjawili się przed gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie przeprowadzą dziś kontrolę poselską. Zamierzają dowiedzieć się więcej o zdarzeniach, jakie przez dwa miesiące władza skrzętnie skrywała.
Jak mówił Marcin Przydacz, „od wielu miesięcy trwa atak hybrydowy na polską wschodnią granicę”. - Politycy dziś rządzący ochoczo wpisywali się w tę wojnę, operację dezinformacyjną, jaką prowadził Aleksandr Łukaszenka wespół z Władimirem Putinem - dodał.
- Pamiętamy wszyscy polityków Platformy Obywatelskiej, ale też Lewicy, próbujących osłabiać polską odpowiedź na ten atak hybrydowy. Pamiętamy głosowanie przeciw zaporze, pamiętamy krytykę polskiego wojska. To wszystko wpisywało się w scenariusz osłabiania naszej odpowiedzi na wschodniej granicy
- przypomniał poseł PiS.
Wskazał, że „dziś widzimy kontynuację tej polityki”. - Decyzje, które podjęła prokuratura, a które podjęła Żandarmeria Wojskowa, paraliżują decyzje Wojska Polskiego, które pilnuje granicy - mówił.
I dalej: „każdy żołnierz czy funkcjonariusz Straży Granicznej będzie musiał się kilkanaście razy zastanowić, jakich środków może użyć, by odeprzeć atak zagrażający jego życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu Rzeczpospolitej”.
- Jasnym jest, że kolejni młodzi migranci jeszcze bardziej agresywnie będą forsować polską granicę
- wskazał.