Skuteczność państwa – służb, wojska – mierzy się sprawczością, a nie liczbą wypełnionych protokołów. Dziennikarze portalu Niezależna.pl sprawdzili dokładnie bazy poszukiwanych należące do polskiej policji, zasoby Europolu i Interpolu. Nigdzie nie ma śladu poszukiwań mordercy młodego żołnierza.
Prokuratura nie zgodziła się również na propozycję upublicznienia jego wizerunku w mediach tworzących Strefę Wolnego Słowa. W mediach pojawiły się za to publikacje (ewidentnie inspirowane przez prokuratorów) informujące o tym, iż toczy się jakaś niesamowita operacja, której celem jest schwytanie zabójcy, a wszelkie pytania o tę sprawę i publiczne jej roztrząsanie szkodzą tej arcyobławie. Prawda jest jednak taka, że medialna presja na schwytanie i ukaranie człowieka, który z terytorium Białorusi i pod ochroną instytucji tego bandyckiego państwa rzucił dzidą w polskiego żołnierza, nigdy nie była i nie jest przeszkodą w śledztwie – co najwyżej stanowi problem dla tych, którzy prowadzić go nie umieją lub nie chcą. Gdy likwidowane były przeżarte relacjami z Moskwą Wojskowe Służby Informacyjne, to słyszeliśmy, że ten proces był niemal zagładą dla zachodniego świata, bo szkoleni w Rosji funkcjonariusze nieśli na swych barkach bezpieczeństwo nie tylko Polski, lecz także całego NATO, na przykład będąc o włos od zdziesiątkowania Al-Kaidy. Wówczas byli tacy, którzy kolportowali te brednie – albo ze względu na związki z WSI, albo z głupoty. Dziś mają swoich następców – ci z kolei roznoszą w świat sensacje o tajemnych akcjach służb goniących za operatorem dzidy rzuconej z Białorusi. Należy jednak poważnie wziąć pod uwagę, że dezercja z wyjaśnienia śmierci sierż. Mateusza Sitka może nie być tylko nieudolnością, a świadomym wycofaniem się. Co rusz jakiś były czy obecny wysokiej rangi przedstawiciel służb RP mami opinię publiczną opowieściami o perspektywie porozumienia z Łukaszenką. Plecie androny o jego niezależności od Moskwy, a wręcz wielkim pragnieniu przeciwstawienia się Putinowi. Ta stara śpiewka prorosyjskiej części polskiej dyplomacji i przedziwnych funkcjonariuszy różnych naszych służb powraca falami do centrum polskiej polityki. Wszystko wskazuje na to, iż zbliża się kolejny taki przybój. I żeby było jasne – to zawsze okazywało się wyłącznie fortelem speców od mącenia Polakom w głowach, urzędujących w tym czy innym rosyjskim ośrodku – bo nawet nie Białoruś jest pomysłodawcą tej bujdy na resorach, a właśnie Rosja. To ona tak używa opowieści o niezależnym Łukaszence, który gotów jest współpracować z Zachodem, by ten Zachód mamić i osłabiać taką fałszywą grą. Tymczasem prawda jest taka, że oberkołchoźnik z Mińska jest nie tylko na krótkiej smyczy u Putina, lecz już wiele lat temu Kreml podpiął ją jeszcze pod prąd. Nie ma żadnej niezależnej Białorusi. Białoruś jest uzależniona w każdym aspekcie od FR. A doświadczenie uczy, że w Polsce reset z Rosją rozpoczynał się zawsze od resetu z Łukaszenką. Dlatego gdy dziś czytam o konieczności współpracy z Mińskiem, o jakichś korzyściach z tego płynących, to niestety wiem, co będzie za rogiem tej historii – nawiązywanie relacji z Kremlem. Jak to się ma do sprawy schwytania mordercy polskiego żołnierza? Zamach na Jego życie zorganizowało białoruskie państwo. Jeśli polskie państwo przygotowuje się do dialogu z Mińskiem, to śp. Mateusz Sitek jest przeszkodą w tym przedsięwzięciu. I dlatego jego śmierć na służbie musi być zapomniana. I tyle.
SPOTKANIE AUTORSKIE | Już w najbliższy poniedziałek, 13 lipca, czytelnicy będą mieli wyjątkową okazję do osobistego spotkania z Adamem Borowskim @BorowskiAdam14.
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) July 10, 2026
Więcej » https://t.co/FqUx7GjgT0
Zamów książkę » https://t.co/keQgV8FADK pic.twitter.com/SXThNfron3