O godzinie 12.00 na Placu Zamkowym w Warszawie rozpoczął się marsz "Precz z Zielonym Ładem", który skupia rolników, związkowców, działaczy społecznych i po prostu obywateli Polski zaniepokojonych polityką Unii Europejskiej.
Wśród tłumów nasz reporter rozmawiał z posłem Kacprem Płażyńskim.
- Zielony Ład to zestaw dyrektyw, które będą miały wpływ nie tylko na rolników, ale na każdego mieszkańca Polski i Europy. To po prostu ludzie bardzo zaczynają czuć po kieszeni - powiedział Płażyński.
Dodał, że są też kwestie suwerenności. - Na ile chcielibyśmy, by ludzie, którzy odpowiadali za politykę prorosyjską na szczytach władzy UE, czy chcielibyśmy, żeby oni, a nie my realizowali politykę np. proobronną? To szaleństwo - stwierdził.
- Dzisiaj, tutaj, Polacy boją się, podobnie jak inne narody, ubóstwa, że będą upadały zakłady pracy, że radykalnie pogorszy się stan ich gospodarstw domowych. Bez względu na poglądy, zaboli to każdego
– powiedział Kacper Płażyński.
Poseł podkreślił, że zarówno premier Donald Tusk, jak i marszałek Sejmu Szymon Hołownia obawiają się tego protestu. - Gdyby tak nie było, to w porządku obrad dziś mieliśmy mieć normalnie Sejm. Dziwnym trafem w dniu protestu Hołownia postanowił przerwać posiedzenie i wznowić je w przyszłą środę - dodał.