Na Pojezierzu Gnieźnieńskim (Wielkopolska) poziom wody w niektórych jeziorach spadł o ponad osiem metrów w porównaniu do stanu sprzed kilkudziesięciu lat. Linia brzegowa cofnęła się w wielu miejscach o 300, a nawet 400 metrów. Nad Jeziorem Kownackim odległość między dwiema częściami akwenu, które niegdyś łączyła woda, sięga dziś niemal 700 metrów.
Jezioro Skrzynka już wyschło. Kanał Ostrowo-Gopło stracił wodę i przestał funkcjonować. Kolejne akweny są zagrożone. Według ocen mieszkańców i obserwatorów tego regionu Jezioro Czyste może podzielić los Jeziora Skrzynka w ciągu najbliższych dwóch lat, a Jezioro Wójcińskie w perspektywie pięciu do ośmiu lat.
Właściciele miejscowych gospodarstw agroturystycznych przyznają, że dzwonią do nich turyści, którzy odwiedzali te tereny przed laty. I pytają, czy "jezioro w ogóle jeszcze istnieje". Inni, którzy przyjechali po latach przecierają oczy ze zdumienia i z trudem poznają okolicę.
Wodę przez 70 lat "wypiły" kopalnie
Przez dekady z wyrobisk odkrywkowych kopalni węgla brunatnego odpompowywano miliony metrów sześciennych wody. To zmieniło stosunki wodne w całym regionie. Wody podziemne, zamiast zasilać jeziora, odpływały tam, gdzie ciągnęły je pompy. Ta eksploatacja trwała ponad 70 lat. Skutki odczuwalne są właśnie dziś.
Daniel Lisek, zastępca dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego, mówi wprost Portalowi Samorządowemu: - Nie mamy do czynienia z problemem pojedynczego akwenu, lecz z procesem obejmującym cały system wodny Powidzkiego Parku Krajobrazowego.
Do skutków wieloletniej działalności górniczej dochodzą susza hydrologiczna, rosnące temperatury i urbanizacja regionu.
Lokalna turystyka traci swój największy atut
Setki łodzi, kajaków i rowerów wodnych stały tu do dyspozycji turystów. Wędkarze przyjeżdżali z całej Wielkopolski. Okoliczne gminy żyły z sezonu letniego. Pojezierze Gnieźnieńskie przez dekady budowało swoją tożsamość właśnie na turystyce wodnej. Na jeziorach opierały się biznesy wielu rodzin
Dziś część właścicieli mierzy się z sytuacją, w której największy atut ich oferty stopniowo znika. Jednym z ostatnich atutów regionu pozostaje czystość części jezior. Jezioro Budzisławskie mimo obniżenia poziomu wody nadal przyciąga nurków i turystów. Ale to wyjątek, nie reguła.
100 milionów złotych na ratunek. Czy wystarczy?
Problem jest znany od lat. W grudniu 2019 roku w parlamencie powołano Zespół ds. Ochrony Pojezierzy Wielkopolskich. Odbyło się sześć posiedzeń, przygotowano analizy i koncepcje z udziałem geologa i hydrogeologa prof. Jana Przybyłka oraz prof. Macieja Gąbki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wypracowana wówczas dokumentacja stała się podstawą obecnych działań.
Na ratowanie Pojezierza Gnieźnieńskiego z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji zabezpieczono ponad 100 milionów złotych. Planowane działania obejmują m.in. zasilanie jezior wodą z Warty.
Pytanie jednak, czy zabezpieczone środki wystarczą, żeby odwrócić skutki siedemdziesięciu lat eksploatacji? Dla niektórych jezior na pewno jest już za późno.