W czwartek wiceszef MON Paweł Zalewski rozmawiał z wiceministrem obrony USA Elbridge'em Colbym w Kwaterze Głównej NATO. Zapytany później przez dziennikarzy o to, czy przyszła obecność wojskowa USA w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne, odparł:
"Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium"
Dodał, że jednocześnie Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale to nie oznacza obecności głowic na jej terytorium.
"W praktyce oznacza to..."
Oświadczenie skomentował były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Jego zdaniem podejście Zalewskiego "w praktyce oznacza to rezygnację z udziału Polski w Nuclear Sharing".
"Na tym właśnie polega ten program: państwa uczestniczące przygotowują infrastrukturę, procedury i środki przenoszenia do użycia amerykańskiej broni jądrowej, która w ramach mechanizmu może znajdować się na ich terytorium. Nie da się wiarygodnie deklarować wejścia Polski do Nuclear Sharing i jednocześnie z góry wykluczać obecności głowic — choćby czasowej"
– dodał.
Jak stwierdził, "Polska powinna zabiegać o pełnoprawny udział w Nuclear Sharing". - To nie jest kwestia posiadania przez Polskę własnej broni jądrowej, lecz wzmocnienia nuklearnego odstraszania NATO na wschodniej flance - podkreślił.
"Im większa niepewność potencjalnego agresora co do możliwości odpowiedzi Sojuszu, tym mniejsze ryzyko ewentualnego ataku. Nuclear Sharing zwiększałby polski potencjał odstraszania i wzmacniał bezpieczeństwo całego regionu. Nie potrzebujemy odstraszania wyłącznie w deklaracjach. Potrzebujemy realnych zdolności"
– oświadczył.
Wiceszef MON Paweł Zalewski mówi, że Polska nie chce mieć na swoim terytorium głowic nuklearnych, ale jednocześnie chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO.
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) August 27, 2026
Tylko że w praktyce oznacza to rezygnację z udziału Polski w Nuclear Sharing.
Na tym właśnie polega ten program:…