Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej zatrzymali Radosława Piesiewicza, szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, o czym poinformowała dziś Wirtualna Polska. Telewizja Republika informowała również o przeszukaniu w prywatnym mieszkaniu Piesiewicza.
Szczegóły w artykule: Media: Zatrzymano Radosława Piesiewicza, szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały tekst o rzekomych koneksjach prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. W artykule czytamy m.in. o tym, iż Piesiewicz miał dostać od Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro oraz inne prezenty za wstawiennictwo u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i u prezesa UOKiK w sprawie kontroli zajmującej się kryptowalutami firmy - co ostatecznie nie dało rezultatu. W poniedziałek na antenie TV Republika Piesiewicz wskazywał, że jest poszkodowany przez Zondacrypto. Mówiąc o zegarku opisywanym przez media, poinformował, że nie dostał go od Krala, ale kupił przy jego pomocy.
Telewizja Republika w południe w czwartek poinformowała, że kolejną osobą zatrzymaną w sprawie ma być Artur Chodziński, były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Co się dzieje w sprawie Kacprzyka?
Ekipa rządząca pokazowo prowadzi działania, mające "rozliczyć" aferę Zondacrypto, która ma być wykorzystywana - jak wskazuje część mediów - do uderzenia w polską prawicę, prezydenta RP Karola Nawrockiego oraz wolne media.
Jednocześnie, na jakikolwiek ruch prokuratury czeka afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Choć śledczy mają już zgromadzony materiał dowodowy dotyczący nieprawidłowości w placówce, prokuratura nadal nie zdecydowała o przedstawieniu zarzutów Dawidowi Kacprzykowi, młodemu lekarzowi i radnemu KO. Przez rok zarobił bajońskie sumy, łącząc etaty w kilku placówkach w Polsce i koordynując - mimo braku specjalizacji - prace Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Kiedy kilka dni temu o sprawę zapytano Dariusza Korneluka, stojącego na czele Prokuratury Krajowej, zamiast konkretnej odpowiedzi, padła deklaracja, że śledczy są dopiero na „końcowym etapie” analizy materiału.
Z aktualnych informacji uzyskanych w prokuraturze dowiedzieliśmy się, że Dawid Kacprzyk nie został przesłuchany. Prokuratura nie zabezpieczyła mu nawet telefonu. "Trwają przesłuchania kolejnych świadków" - usłyszeliśmy.
Jednocześnie, nasz portal ustalił, że Kacprzyk, próbował - już po wybuchu skandalu - po cichu zdobyć posadę w Szpitalu Powiatowym w Zakopanem. Szukał także „bezpiecznej przystani” w szpitalach na południu i zachodzie Polski. Chce dokończyć specjalizację w anestezjologii i intensywnej terapii.
Szczegóły w artykule: Kacprzyk szukał schronienia na Podhalu. Powstrzymał go bunt lekarzy
Uwagę na to zwrócił m.in. polityk PiS, Sebastian Kaleta, a także inni użytkownicy platformy X, podkreślając, że to już 78 dni od wybuchu afery wokół Szpitala Południowego.
Dwa dni operacji medialnej i służby zatrzymują wskazaną w publikacjach osobę. Nie, nie chodzi mi o Dawida Kacprzyka. On ma się świetnie. Państwo Tuska w pigułce.
– napisał w sieci b. wiceminister sprawiedliwości.
Kazimierz Smoliński, poseł PiS skomentował:
"Piesiewicz zatrzymany. Jeśli ma coś za uszami to dobrze się stało. Trzeba sprawę wyjaśnić. Natomiast swoich jakoś zatrzymywać nie potrafią. Kacprzyk, który spowrotem przelewał trefnie zarobione setki tysięcy złotych nadal chodzi na wolności. Sprawiedliwość jak oni ją rozumieją".