Zbieranie podpisów do końca tygodnia
13 maja zarejestrowane zostały dwa wnioski o przeprowadzenie referendum w Piotrkowie Trybunalskim. Pierwszy dotyczy odwołania prezydenta Juliusza Wiernickiego oraz Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, a drugi referendum dotyczącego sprzeciwu mieszkańców wobec relokacji nielegalnych imigrantów i utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców w tym mieście.
Ludzie się boją
Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl od pełnomocnik grupy referendalnej, radnej Sejmiku Województwa Łódzkiego, a jednocześnie szefowej piotrkowskiego Klubu „Gazety Polskiej” Beaty Dróżdż, udało się zebrać już wymaganą prawem liczbę podpisów, a obecnie zbierana jest tzw. „górka”. – Chcemy bezpiecznie móc złożyć wnioski referendalne z podpisami, bo wiadomo, że mogą pojawić się błędy, typu: błędnie wpisany adres czy numer Pesel. Zbieramy wiec podpisy do końca tego tygodnia – powiedziała nam inicjatorka referendum w Piotrkowie.
- Ludzie, którzy przychodzą podpisywać wnioski wskazują na obawy o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo swoich rodzin, ale – co ważne – przychodzi bardzo dużo młodych ludzi, którzy nie mogą się jeszcze podpisać, bo nie maja 18 lat. Martwią się jednak o swoją przyszłość, przyszłość Piotrkowa i całej Polski. Proszą swoich rodziców, żeby przyszli złożyć podpis, bo łączą swoją przyszłość z Polską i chcą, aby to nadal było suwerenne i bezpieczne państwo i nie chcą tutaj zmian kulturowych. Widać więc dużą świadomość wśród młodych ludzi
- podkreśliła.
Zaznaczyła, że podpisy pod wnioskami referendalnymi składają również żołnierze i ludzie, którzy pracowali w służbach mundurowych, „bo wiedzą, jak ważny w Europie jest to problem”. – Przychodzi też wielu ludzi, którzy na co dzień pracują za granicą i przyjeżdżają do Piotrkowa w okresie wakacyjnym do domu. I też podpisują, bo widzą, co się dzieje na zachodzie Europy – dodała.
„Uśmiechnięty” hejt
Beata Dróżdż przyznała, że zdarzają się też nieprzyjemne sytuacje, kiedy do osób zbierających podpisy podchodzą ludzie wspierający obecne władze Piotrkowa Trybunalskiego i politykę rządu Donalda Tuska.
- Mamy wzywaną policję podczas zbierana podpisów, jesteśmy wyzywani od faszystów, homofobów. Niektórzy przechodząc obok nas pukają się znacząco w głowę. Są więc i takie sytuacje. Poza tym jesteśmy też bardzo mocno hejtowani w mediach społecznościowych
- tłumaczyła.
Jak dodała, hejt skierowany wobec osób zbierających podpisy „wylewa się z mediów lokalnych”, które nie są zainteresowane prezentacją argumentów inicjatorów referendum. - Do tej pory nie zaprosiły mnie na rozmowę. Nagrywają jedynie jakieś króciutkie filmiki, a później odbywa się jeden wielki atak na naszą grupę referendalną, na akcję zbierania podpisów i plany referendalne. Ale ludzi zaangażowanych w zbieranie podpisów to tylko wzmacnia – podsumowała pełnomocnik grupy referendalnej Beata Dróżdż.
Pierwsza taka w Polsce
Inicjatywa referendalna w Piotrkowie Trybunalskim jest pierwszą tego typu akcją w Polsce związaną z polityką migracyjną. Wspiera ja m.in. Ruch Obrony Granic i Kluby „Gazety Polskiej”. Jest ona pokłosiem lekceważącego stanowiska władz Piotrkowa wobec protestów mieszkańców, którzy dążyli do przyjęcia przez Radę Miasta uchwały sprzeciwiającej się budowie Centrum Integracji Cudzoziemców.
Pod koniec kwietnia br. prezydent Juliusz Wiernicki z Platformy Obywatelskiej przy wsparciu części radnych skutecznie storpedował inicjatywę mieszkańców wykluczającą ten kontrowersyjny projekt.
Akcję zbierania podpisów pod wnioskami o przeprowadzenie referendum w Piotrkowie Trybunalskim osobiście wsparło wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości (m.in. Dominik Tarczyński, Tobiasz Bocheński, Antoni Macierewicz, Anna Milczanowska, Mariusz Błaszczak), a także m.in. prezes telewizji Republika Tomasz Sakiewicz.