Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Chaos w budownictwie? „Nawet połowa gmin może nie mieć planów”

Koalicja rządząca zapowiada uproszczenie procedur budowlanych i ułatwienia dla inwestorów, ale samorządy mogą stanąć przed poważnym problemem. Jak alarmuje w rozmowie z portalem Niezalezna.pl prof. Czesław Martysz, po 1 lipca 2026 r. część gmin może zostać sparaliżowana przez brak Planów Ogólnych Gmin. Według danych przywoływanych przez eksperta, do tej pory nowe dokumenty planistyczne uchwaliło niespełna 1 proc. gmin w Polsce.

Plan zagospodarowania przestrzennego decyduje o tym, np. jakie i gdzie w gminie powstaną domy jednorodzinne, osiedla mieszkaniowe, hale magazynowe czy zakłady pracy. Bez nich nie ma ładu przestrzennego. Koalicja rządząca postanowiła ułatwić budowanie i uprościć procedury prawa budowlanego, teraz bez pozwolenia na budowę postawimy dom do 70 m kw., schron przydomowy, czy zbiornik na wody opadowe do 50 metrów sześciennych. Nawet, gdy nie potrzeba pozwolenia na budowę, bo wystarczy zgłoszenie prac, musi istnieć plan miejscowy, by urzędnik mógł się do nie odnieść. A tu... 

Tak, wprowadzono, m.in. Plan Ogólny Gminy (POG), jako nadrzędny dokument planistyczny. Plan ten sporządzany w skali całej gminy ma stanowić podstawę do wydawania decyzji o warunkach zabudowy oraz do sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Celem reformy było zatem wygaszenie studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, obowiązujących dotąd i wprowadzenie w to miejsce POG. Rolę studiów – czyli dokumentów kształtujących politykę przestrzenną gminy – miały przejąć strategie rozwoju. Studia zachowują jednak moc nie dłużej niż do 30 czerwca 2026 r. Początkowo obowiązek uchwalenia POG był do 31 grudnia 2025 r., przesunięto go jednak do 30 czerwca 2026 r. Nie gwarantuje to jednak wdrożenia reformy w tempie założonym przez ministra finansów i gospodarki, w którego gestii od ub.r. jest też budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, mieszkalnictwo.

Są opóźnienia. Istnieje prawdopodobieństwo, że do 30 czerwca 2026 r. nawet 50 proc. gmin w Polsce nie będzie miało uchwalonego POG.

W związku z tym zrodzi to problem z wydawaniem decyzji o warunkach zabudowy w przypadku wniosków złożonych po 30 czerwca 2026 r. Podstawą wydania pozwolenia na budowę będą wydane decyzje o warunkach zabudowy przed 1 stycznia 2026 r. - lub gdy postępowanie w tej sprawie było wszczęte przed 16 października 2025 r.; oraz wnioski składane przed 30 czerwca 2026 r. 

Ile gmin w Polsce ma Plan Ogólny?

Jak wynika z analiz Najwyższej Izby Kontroli, stopień uchwalonych POG jest niski. Na koniec stycznia 2026 r. tylko 32,5 proc. obszarów w Polsce miało uchwalone plany miejscowe. Największy jest w województwie śląskim i wynosi 75 proc., za to w województwie kujawsko-pomorskim wynosi średnio jedynie 9,1 proc. Do 30 stycznia 2026 r. w Polsce zostały uchwalone i opublikowane w dziennikach urzędowych województw, 24 POG, co oznacza, że plany zostały opracowane tylko dla 0,98 proc. gmin. Jednocześnie 983 gmin - opublikowało swoje projekty POG. Oznacza to, że do końca stycznia 2026 r. 37,4 proc. wszystkich gmin w Polsce, co najmniej rozpoczęło procedurę opiniowania i uzgadniania POG, co jednak nie gwarantuje ich terminowego uchwalenia.

Jakie to może mieć skutki?

Brak POG w mojej ocenie stanowi istotny problem, uczestniczyłem w dyskusji, gdzie przedstawiciel ministra finansów i gospodarki, stwierdził, że przecież każdy mógł złożyć wniosek o warunki zabudowy, w kwietniu, czy maju, i będzie mógł budować, bo kierunki zabudowy się nie zmienią. Tylko, kto ma sprecyzowane założenia na 100 proc., i wiedzę że już się nic nie wydarzy, po 1 lipca… Może jest to skala zjawiska niezbyt duża, ale tworzenie na siłę, zgłaszanie do organów administracji publicznej warunków zabudowy czegoś, co być może nie powstanie wcale, albo powstanie w innym kształcie jest trochę zabiegiem chybionym. 

Gdy nie będzie planu po 1 lipca br. nastąpi paraliż inwestycyjny. Inaczej tego nie można nazwać. Chyba, że Sejm zmieni termin i przedłuży go. 

A gminy?

Dostrzegam też ich pewną niefrasobliwość. Niektóre gminy sobie to po prostu zlekceważyły. Pomyślały, jakoś to będzie. To są oczywiście koszty. Większe gminy sobie z planem poradziły, mniejsze mają problem. Plan zagospodarowania przestrzennego tworzy, nie radny, wójt, burmistrz, czy prezydent. Muszą go stworzyć urbaniści, którzy mają ku temu stosowne uprawnienia. Taki projekt planu muszą dopiero przedłożyć radzie gminy, która go uchwala, potrzeba konsultacji społecznych. To nie jest takie proste, także czasowo. Nie wystarczy podjąć uchwałę i ona będzie już obowiązywać, plan wymaga szerokich konsultacji. Widzę tu zagrożenie, patrząc na to jakie jest tempo ustalania planów.

Oczywiście następuje cyfryzacja, uruchomiono specjalne narzędzia cyfrowe, które pomagają gminom w uchwaleniu planów ogólnych. Nie chcę tutaj szukać winnego, czy minister finansów i gospodarki nie przewidział, że to jest zbyt skomplikowane dla gminy czy samorządy sobie to zlekceważyły. Jednym z pierwszych miast, które uchwaliło plan ogólny był Poznań. To pozytywny przykład. Jeżeli inicjatywa nie wyjdzie od grupy posłów to pewnie minister będzie wnosił do Rady Ministrów, bo ona ma inicjatywę ustawodawczą, o ewentualne przesunięcie terminu.

Chociaż obawiam się, że tego Sejm nie uczyni, bo to jest bardzo negatywny przykład. Jeżeli jest jakiś obowiązek ustawowy - przedłużać potem jego terminy w nieskończoność. Wszyscy mówią, po co będziemy się spieszyć i tak zostanie termin przedłużony. To bardzo niedobre zjawisko, terminy powinny być wyznaczone realnie, ale konsekwentnie dotrzymywane. 

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska