Sąd pierwszej instancji w Brukseli orzekł w środę, że Polska musi odebrać od amerykańskiego koncernu Pfizer szczepionki przeciwko COVID-19 i zapłacić firmie 5,6 mld zł.
Spór toczy się przed sądem w Brukseli, ponieważ to tam została zawarta umowa między Komisją Europejską a Pfizerem. KE zawarła kontrakt z amerykańskim producentem w imieniu krajów członkowskich w 2021 r. Polska w ramach tej umowy zobowiązała się do zakupu określonej liczby szczepionek zgodnie z wynegocjowanym harmonogramem. W 2022 r. odmówiła jednak dalszego odbioru dawek. We wrześniu 2023 r. Pfizer pozwał Polskę do sądu o wykonanie umowy.
Politycy koalicji rządzącej obarczyli winą ze tę sprawę rząd Mateusza Morawieckiego.
- Te 6 miliardów złotych to 64 mln dawek szczepionki, która będziemy zobowiązani odebrać i która będzie zutylizowana. Te 6 mld złotych to dla nas roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, to roczny koszt kształcenia rezydentów. Dla nas sześć razy więcej tomografów komputerowych, trzy razy więcej rezonansów magnetycznych - podkreśliła dzisiaj podczas konferencji prasowej minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda.
Zaznaczyła, że dla niej „to nie są tylko cyferki, dla niej są to konkretne świadczenia i konkretna pomoc, która mogłaby pójść dzisiaj w stronę pacjenta”.
Konrad Korbiński, dyrektor generalny w MZ, przekonywał, że "Polska nie musiała przystępować do umowy z Pfizerem".
Wyrok sądu w Brukseli jest nieprawomocny.
"Na pewno adwokaci Pfizera to nagrali"
Do konferencji prasowej ministrów rządu koalicji 13 grudnia odniósł się w TV Republika Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego.
To wyjątkowo bulwersujące. Mamy do czynienia z wyjątkową hipokryzją. Wypowiedź pana Korbińskiego, który dzisiaj wprost mówi na antenie, że to wina Polski, że taki wyrok zapadł, to na pewno zostało już zapisane i nagrane przez adwokatów Pfizera, którzy będą chcieli ściągnąć z Polski 6 mld zł. 6 mld zł, których Polska nie zapłaciła. A wszystkie inne kraje UE poza Rumunią i Węgrami, te pieniądze już dawno zapłaciły
- powiedział Cieszyński.
"Polska postawiła się dyktatowi von der Leyen"
Były wiceminister stwierdził, że "państwo z MZ kłamią, że można tu było prowadzić jakieś negocjacje".
Za te negocjacje odpowiadała od początku Ursula von der Leyen, koleżanka Donalda Tuska, która w niejasnych okolicznościach podpisała umowę z Pfizerem. I w momencie, gdy Polska była liderem sprzeciwu wobec tego, co zrobił Pfizer, byliśmy zwalczani przez cały ten europejski establishment. Oni wiedzieli, że jeśli fakty wyjdą na jaw, to oni będą się tłumaczyć z tego, dlaczego zawarli z Pfizerem tak niekorzystną umowę. Polska w tej sytuacji postawiła się dyktatowi von der Leyen, która zabrała mandat negocjacyjny w imieniu całej UE. Gdybyśmy powiedzieli von der Leyen, że nie chcemy brać tej umowy, to bylibyśmy w kolejce na samym końcu, za całą resztą Europy. Oznaczałoby to, że Polacy byliby bez dostępu do szczepień, a ponad połowa Polaków z tych szczepień skorzystała
- wskazywał Janusz Cieszyński.
Polityka na szczepionkach
Na uwagę prowadzącego, że wyrok jest na rękę rządowi, bo "łatwo będzie powiedzieć, że problemy w służbie zdrowia wynikają z tych 6 mld zł", Cieszyński stwierdził, że Jolanta Sobierańska-Grenda, która weszła do MZ mówiąc, że "nie jest politykiem", teraz obiema rękami się do polityki zapisała.
Pani Sobierańska-Grenda wzięła udział w politycznym show Donalda Tuska, który będzie teraz chciał zrzucić winę za to, że Polacy stoją w rekordowo długich kolejnych w ochronie zdrowia na sprawę, która nie ma z tym realnego związku. PiS zapewniało środki na ochronę zdrowia, sama Leszczyna mówiła, że "PiS rozpuścił dyrektorów szpitali". Jak rozpuścił? Tak, że płacił za wszystko, co te szpitale zrobiły na rzecz pacjentów. Pieniądze, które nie zostały zapłacone Pfizerowi, poszły na leczenie Polaków. Czy Polacy powinni byli wtedy płacić za nieodebrane, niepotrzebne szczepionki Pfizera, w które wkopała nas von der Leyen, czy lepiej, że były pieniądze na to, żeby skracać kolejki i udrażniać dostęp do ochrony. To co robi dziś ekipa Tuska to wyjątkowa podłość
- mówił.