Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Polska ma zapłacić 5,6 mld zł Pfizerowi. Sójka o tym, kto odpowiadał za „cały proces” i dostał „nagrodę”

W sieci przybywa komentarzy na temat środowego wyroku brukselskiego sądu, który nakazał Polsce zapłatę ponad 5,6 mld zł amerykańskiemu koncernowy Pfizer. W sprawie chodzi o nie odebranie przez nasz kraj części szczepionek w ramach kontraktu, który wynegocjowała Komisja Europejska. Głos w mediach społecznościowych zabrała była minister zdrowia Katarzyna Sójka.

W środę sąd w Brukseli nakazał Polsce odbiór pozostałych dawek szczepionki przeciwko COVID-19 oraz zapłatę amerykańskiemu koncernowi farmaceutycznemu Pfizer ponad 5,6 mld zł. Chodzi o umowę, którą Komisja Europejska zawarła w imieniu krajów członkowskich w 2021 roku. Porozumienie nakazywało Polsce zakup określonej liczby dawek. Nasz kraj w 2022 roku odmówił jednak ich dalszego odbioru. 

Środowy wyrok skomentował w sieci premier Donald Tusk. - Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów kary - napisał na platformie X. Pod jego wpisem wielokrotnie przypomniano mu, że sam zachęcał do zakupu szczepionek przez Brukselę.

Nienegocjowalne mechanizmy i stara narracja koalicji

Sprawę skomentowała była minister zdrowia Katarzyna Sójka. Polityk podkreśliła, że "mechanizmy zamówień szczepień od samego początku były praktycznie nienegocjowalne". - Z producentami negocjowała je Bruksela następnie narzucając na kraje bardzo rygorystyczne warunki i konkretny wolumen zakupowy w odniesieniu do populacji - wskazała.

"Jeśli chcieliśmy pozyskać jakiekolwiek szczepionki, po przystąpieniu do europejskich zakupów pola manewru w zasadzie nie było. Kraje były zmuszone brać wszystko, nawet powyżej swoich potrzeb albo nie dostawały nic. A sam Donald Tusk wówczas mówił "zakup szczepionek przez UE to był wariant najbardziej bezpieczny"

– oznajmiła.

Sójka przypomniała też narrację dzisiejszej koalicji rządzącej, która w czasie pandemii "krzyczała, że szczepionek jest za mało, że działamy za późno i wywierała ogromną presję". - De facto byliśmy przymuszani do zakupu konkretnych preparatów, które producenci dostarczali na rzecz całej Unii. Biorąc pod uwagę niejasne relacje i słynne sms-y między Ursulą von der Leyen a szefostwem koncernu Pfizer, można zadać otwarte pytanie: z myślą o kim działał ten mechanizm przymusu? - napisała.

"Ostatecznie to my zrezygnowaliśmy z tego unijnego "kagańca" formy i ilości zakupów. Jako jedyni zachowaliśmy racjonalność, dbając równocześnie o finanse państwa i zdrowie obywateli. Dziś widać hipokryzję: atakuje się nas za racjonalność i powiedzenie "stop" unijnemu, krzywdzącemu algorytmowi, a to sam premier Tusk w 2024 roku nakazał wycofanie się Polski ze sprawy przeciwko UE w temacie rzeczonych szczepionek"

– podkreśliła.

"Nagroda" dla Miłkowskiego

Sójka wskazała też na "jeden kluczowy fakt, o którym wielu dziś milczy". - Za cały proces zakupu szczepionek w trakcie pandemii, prowadzenie negocjacji i wiążące ustalenia a także nadzór nad całością odpowiadał wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Ten sam specjalista, który za swoje kompetencje w nagrodę został po wyborach powołany do rządu Donalda Tuska w gabinecie minister Leszczyny - napisała i zaapelowała:

"Wyciągnijcie wnioski sami"

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej