W najbliższą sobotę 8 lutego o godz. 12 przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie będzie można zademonstrować swoje przywiązanie do państwa prawa, suwerenności, konstytucji. – To my Polacy mamy decydować jak w Polsce ma być zorganizowany wymiar sprawiedliwości. To my Polacy powszechnie uważamy, że on działa źle i że to są pewne złogi z czasów dawniejszych, zarówno z PRL-u, jak i już III RP, z którymi należy jednoznacznie zerwać – mówi w rozmowie z niezalezna.pl Paweł Piekarczyk, bard Strefy Wolnego Słowa.
Temat reformy sądownictwa wywołał to ogromny sprzeciw części środowiska sędziowskiego. W „obronie sądów” były organizowane uliczne protesty, a kiedy nie przyniosły skutku - ostatnio do akcji włączył się Sąd Najwyższy.
O potrzebie manifestacji w obronie państwa prawa oraz reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości mówi w rozmowie z naszym portalem Paweł Piekarczyk. Bard Klubów Gazety Polskiej, członek komitetu „Suwerenni” mówi wprost: „Dołączyłem do komitetu, ponieważ należy się opowiedzieć za reformą sądów”.
– Jest to w tej chwili linia obrony naszej suwerenności. To my Polacy mamy decydować jak w Polsce ma być zorganizowany wymiar sprawiedliwości. To my Polacy powszechnie uważamy, że on działa źle i że to są pewne złogi z czasów dawniejszych, zarówno z PRL-u, jaki i już III RP, z którymi należy jednoznacznie zerwać. Rozumiem, że jest to nie po myśli różnego rodzaju „zagranicy”, która na tym układzie sądowym opierała swoje nieuzasadnione dochody czerpane z Polski
– ocenił Piekarczyk.
Artysta opowiada nam o latach pracy w biurze senatora Zbigniewa Romaszewskiego. Jak zaznacza, w jego pamięci utrwaliły się pewne obrazy.
Przez 11 lat, między rokiem 1996, a 2007 pracowałem w biurze senatora. Ogromna ilość krzywd, które ludzie przysyłali do biura po to, by im pomóc pochodziła z absolutnej bezduszności i absolutnie beznadziejnej pracy sądów już III Rzeczpospolitej. Mam to cały czas przed oczami. Ta reforma, która jest teraz robiona, czy te pociągnięcia, jak kwestia choćby odpowiedzialności sędziów i uznania za delikt tego, że jeden sędzia kwestionuje status drugiego – to nie jest kaprys tej władzy, tylko pragnienie, które narastało w ludziach niemal od dziesięcioleci
– zaznaczył pieśniarz.
Nasz rozmówca stwierdził, że „ponieważ takie, a nie inne urządzenie sądów w Polsce było po myśli tych, którzy uważali, że LOT należy zbankrutować – to mówię symbolicznie, to teraz jest taka awantura jaka jest”.
Musimy pokazać, że to nie była z kolei fanaberia ludzi, którzy – jak mówią tamci – zostali kupieni przez 500 plus, tylko że jest to wielka narodowa potrzeba. A to trzeba czasami pokazać częściej niż raz na cztery lata
– dodał Paweł Piekarczyk.