Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W jakiej sytuacji geopolitycznej jest Polska? Twórcy książek "Reset" i "Zgoda" o zagrożeniach ze strony Rosji

"Rosja jest głównym, egzystencjalnym zagrożeniem dla Polski. Jej celem jest zniszczenie, unicestwienie, marginalizacja Polski - mówił podczas panelu z twórcami serialu "Reset", oraz książek "Reset" i "Zgoda" prof. Sławomir Cenckiewicz. "Federacja Rosyjska, Władimir Putin i cały ten kompleks państwowy, na którego czele stoi w tej chwili Władimir Putin, za chwilę może stać ktoś zupełnie inny, kogo nazwiska być może nawet dzisiaj nie kojarzymy, nie przestanie prowadzić agresywnych działań względem państw naszego regionu, tak długo, jak Pakt Północnoatlantycki nie wycofa się z decyzji podjętych wcześniej w 1997 roku. Czyli tak długo, jak Polska będzie pozostawała częścią NATO" - mówił z kolei dyrektor programowy Telewizji Republika Michał Rachoń.

Podczas drugiego dnia Zjazdu Klubów "Gazety Polskiej" w Sulejowie, w samo południe odbył się panel z twórcami serialu "Reset" oraz książek "Reset" i "Zgoda", relacjonujące i dokumentujące przebieg relacji polsko-rosyjskich w czasach pierwszego rządu Donalda Tuska.

Red. Katarzyna Gójska, która prowadziła panel, przypomniała podejście Donalda Tuska do Rosji - na przestrzeni wielu lat. Również wypowiedziane niedawno słowa, w których premier przekonywał, że "wojna z Rosją to kwestia miesięcy". "W jakiej sytuacji geopolitycznej jesteśmy?" - zapytała panelistów, wśród których znaleźli się: red. Michał Rachoń, red. Grzegorz Wierzchołowski oraz prof. Sławomir Cenckiewicz

"W całej tej sytuacji, w której znajduje się w tej chwili Polska, też w całej sytuacji w kontekście, w którym tu siłą rzeczy będziemy też wracać pewnie do tego, co znajduje się i w książce "Zgoda", i w książce "Reset", i w serialu. Wszystko to dzieje się w bardzo określonych, konkretnych okolicznościach. I te okoliczności zostały zdefiniowane przez jasne i klarowne stanowisko Federacji Rosyjskiej. To stanowisko zostało przedstawione w ultimatum, jakiego Federacja Rosyjska postawiła na 3-4 dni przed rozpoczęciem tej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. I ta odpowiedź na to ultimatum, które postawione zostało przez Federację Rosyjską Zachodowi, jest tożsame"

– mówił Michał Rachoń.

Jak wskazał - "w zasadzie jeden do jeden z dokumentem i z tekstem, do którego odwołujemy się wielokrotnie w książce, do którego odwoływaliśmy się również w filmie, do tego, co powiedział w 2007 roku w lutym, Władimir Putin w trakcie konferencji w Monachium. Ta konferencja Bezpieczeństwa w Monachium, która w 2007 roku była miejscem, w którym wypowiedziane zostały słowa, wypowiedziana została strategia, opisana została strategia działań prowadzonych przez Federację Rosyjską, która sprowadzała się do tego cały ten kompleks służb specjalnych, państwo, które dziś występuje pod nazwą Federacja Rosyjska, a chwilę wcześniej występowało pod nazwą Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, realizuje politykę powrotu do zbudowania swojej własnej, czy odzyskania swojej własnej strefy wpływów".

"I Federacja Rosyjska, Władimir Putin i cały ten kompleks państwowy, na którego czele stoi w tej chwili Władimir Putin, za chwilę może stać ktoś zupełnie inny, kogo nazwiska być może nawet dzisiaj nie kojarzymy, nie przestanie prowadzić agresywnych działań względem państw naszego regionu, tak długo, jak Pakt Północnoatlantycki nie wycofa się z decyzji podjętych wcześniej w 1997 roku. Czyli tak długo, jak Polska będzie pozostawała częścią NATO, tak długo, jak Polska pozostanie przy wyborze, którego wszyscy dokonaliśmy, począwszy od Solidarności, tak naprawdę wcześniej jeszcze, ale później przez te wszystkie lata, kiedy dokonaliśmy wyboru, że nie chcemy być częścią sowieckiego imperium. Tylko chcemy być częścią wolnego świata, tam, gdzie jest nasze miejsce - tak długo Federacja Rosyjska nie przestanie prowadzić agresywnych działań"

– ocenił dziennikarz.

Przypomniał, że od tamtego momentu, "konsekwentnie, miesiąc po miesiącu, rok po roku, Federacja Rosyjska realizowała te założenia. Najpierw była Gruzja, wcześniej jeszcze Czeczenia, później kolejne akty polityczne, później początek operacji Federacji Rosyjskiej na Ukrainie, wreszcie ta pełnoskalowa inwazja".

W międzyczasie wydarzyło się bardzo dużo, między innymi warszawski szczyt NATO w 2016 roku, decyzja w wyniku, w mojej ocenie w ogóle najlepszych rządów po 1980, czy w ogóle najlepszych rządów w historii Polski po II wojnie światowej, czyli po rządach Prawa i Sprawiedliwości, kiedy podjęte zostały decyzje o rozlokowaniu amerykańskich wojsk... Rzeczypospolitej, kiedy otwarta została i uruchomiona, pomimo sprzeciwu Radosława Sikorskiego, Donalda Tuska, stała baza w Redzikowie tarczy antyrakietowej, pomimo tych wszystkich geopolitycznie doniosłych aktów, Federacja Rosyjska stwierdziła wprost. NATO ma wycofać się poza granice z 1997 roku, a więc Polska ma stać się znowu częścią rosyjskiej strefy wpływów. I to była odpowiedź na pytania Zachodu, co ma zrobić Zachód i jak można dogadać się z Federacją Rosyjską, żeby ta nie rozpoczęła inwazji na Ukrainę.

– tłumaczył Rachoń.

Jak zaznaczył - "inwazja na Ukrainę nie jest inwazją na samą Ukrainę. Jest elementem realizowania długofalowej, wieloletniej strategii Związku Sowieckiego i jego następców, w którym chodzi o to, żeby utrzymać kontrolę nad tą częścią świata, a ostatecznie, w pewnej dalszej strategicznej wizji, zniszczyć świat, w którym dominującą siłą są Stany Zjednoczone. I to jest polityka, którą konsekwentnie realizuje Kreml".

"I w tym sensie jest odpowiedź na zadane pytanie. Jesteśmy w takim właśnie miejscu. Czy Federacja Rosyjska to realizuje i to, że w tej chwili jesteśmy na etapie, na którym fizycznie walka toczy się o część Donbasu, o Krym, o to, co dzieje się wzdłuż naszej granicy z Białorusią, o to, co dzieje się w tym pasie przygranicznym czy w ogóle w całej tej specjalnej operacji, która jest również elementem wpływu na całe polskie społeczeństwo, na polski świat polityki. Jakaś część to są próby zajęcia czy próby prowadzenia tego rodzaju działań względem państw bałtyckich, jakaś część to są działania, które prowadzone są na Morzu Bałtyckim czy nad Morzem Bałtyckim. To wszystko są elementy, przynajmniej w mojej ocenie, elementy realizacji tej właśnie strategii. I my jesteśmy w tym miejscu" - podkreślił.

Jeżeli my, zwłaszcza tak, jak jesteśmy tu, w środowisku klubów Gazety Polskiej, w środowisku, które czytało od samego początku te zagrożenia, w środowisku, które rozumiało naturę tych zagrożeń, w środowisku, które wspomagało na przykład Czeczeńców w ich walce przeciwko rosyjskiemu imperializmowi jeszcze w latach 90, bo my zdajemy sobie świadomość, zdajemy sobie sprawę z prawdziwej natury i skali tego zagrożenia. I naszym obowiązkiem, naszym obowiązkiem jest przypominać, pamiętać i nie pozwolić, żeby prawica zapomniała o tym, co jest naturą zagrożenia, z którym mamy do czynienia. 

– podsumował.

Z kolei prof. Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę, że Rosja jest głównym, egzystencjalnym zagrożeniem dla Polski.

- Jej celem jest zniszczenie, unicestwienie, marginalizacja Polski. To jest podstawowa kwestia i podstawowe wyzwanie dla polskiej polityki, nie można zrezygnować z widzenia tej perspektywy. A to z kolei determinuje ocenę wszystkiego innego. Czyli całego naszego regionu, krajów, które z nami graniczą. Warto o tym pamiętać, że Ukraina, która walczy z Rosją, która ma aspiracje przynależeć do Zachodu, jest w tej strategii Polsce niezbędna

- mówił historyk. 

Przez całe lata dyskutujemy o tym, czy Białoruś da się wyrwać z rąk Moskwy i czy na Białorusi są siły, które są prozachodnie. I gdybyśmy zapytali, czy chcemy, by Białoruś wyrwała się z rosyjskich łap, to większość z państwa odpowie, że tak. Sytuacja z którą mamy do czynienia dziś, jest taka, że Białoruś jest nieformalnie częścią Rosji, polityki rosyjskiej, a na pewno jej siły zbrojne, cała polityka bezpieczeństwa jest w zasadzie wypadkową strategii rosyjskiej. Ale nasz polityczny cel powinien zmierzać do tego, żeby Białoruś została wyrwana z rąk rosyjskich. To jest oczywiście trudne, w zasadzie niemożliwe na dziś

– zwracał uwagę Sławomir Cenckiewicz.

Z drugiej strony, jak podkreślił, "mamy drugi wielki kraj, jeszcze większy, który toczy wojnę obronną z Rosją i w dyskusji o nim nie mamy tego dylematu, jaki mamy z Białorusią. My wiemy że Ukraina jest prozachodnia, antyrosyjska, ma aspiracje europejsko-atlantyckie, Amerykanie ich przygotowywali do tej wojny, Polska i cały świat inwestowali i inwestują w Ukrainę, tak, żeby ona się po prostu obroniła".

W tych dniach, czy w tych godzinach eskalacji i prób zdewastowania relacji polsko-ukraińskich, należy to po prostu powiedzieć, że to, co byśmy oczekiwali od Białorusi, a co mamy od Ukrainy na wyciągnięcie ręki. Na Ukrainie nie mamy konieczności walczyć o prozachodniość, tak jak na Białorusi. Moment, w którym się znaleźliśmy jest o tyle istotny i ważny, przed którym nigdy w tym wymiarze żeśmy nie stanęli, żebyśmy za daleko nie zaszli. Żebyśmy nie zaszli do tego momentu, w którym jak towarzystwo Jarosława Bratkiewicza i środowisko Tygodnika Myśli Polskiej powie "nie, lepiej na Zachodzie mieć jednego partnera i granice z jednym państwem, z Federacją Rosyjską, niż mieć granice z kilkoma państwami, w których rządzi nacjonalizm, często antypolonizm". To jest polityka, która zaprowadziłaby nas do kompletnej katastrofy

– podkreślił prof. Cenckiewicz.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska