Poszukiwania zaginionej trwały prawie dobę. "W niedzielę do Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli zgłosiła się kobieta zaniepokojona nieobecnością swojej 37-letniej siostry" - podała policjantka.
"Zdenerwowana kobieta powiedziała, że podobne sytuacje miały już miejsce w przeszłości, ale siostra zawsze wracała do domu. Tym razem jej nieobecność wzbudziła niepokój zawiadamiającej, dlatego zwróciła się o pomoc do policjantów"
- podkreśliła st. sierż. Biniaszczyk.
"Rozpoczęły się poszukiwania, w których pomocny okazał się mieszkaniec gminy Sieradz będący znajomym zaginionej. Wskazał obszar, gdzie prawdopodobnie przebywała zaginiona kobieta, która kontaktowała się z nim telefonicznie"
- zaznaczyła. "Policjanci przeczesywali leśne dukty oraz drogi dojazdowe we wskazanym rejonie" - dodała.
"Na jednej z leśnych dróg kryminalni natrafili na zaparkowany pojazd, w którym siedziała kobieta odpowiadająca rysopisowi zaginionej. Drzwi samochodu były zaryglowane od środka, a kobieta nie wykazywała żadnych reakcji. W obawie o jej życie, policjanci wybili w samochodzie szybę. Całe szczęście kobiecie nic poważnego nie dolegało"
- relacjonowała Biniaszczyk.
Jak poinformowali zduńskowolscy policjanci, zmarzniętą 37-latkę przejęła od funkcjonariuszy załoga karetki pogotowia ratunkowego.