Delegaci na zjazd wojewódzki Polskiego Stronnictwa Ludowego w Opolu wybrali nowe władze. Prezesem struktur, przewagą 85 głosów do 11, został dotychczasowy rzecznik prasowy PSL w Opolu Marcin Oszańca, który walczył o fotel prezesa z szefem struktur PSL w powiecie opolskim. Oszańca zastąpił Stanisława Rakoczego - byłego posła na Sejm, wicemarszałka sejmiku województwa opolskiego i byłego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji.
Podczas konferencji prasowej obecny na zjeździe prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz pogratulował wyboru nowych władz. Zdaniem lidera ludowców, dzięki wejściu przedstawicieli młodego pokolenia do władz regionalnych partii istnieje szansa na podwojenie w następnych wyborach liczby radnych wojewódzkich startujących z list PSL i uzyskanie jednego mandatu do parlamentu.
Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do najważniejszych kwestii, które obecnie czekają na rozwiązanie przez polskie władze, przypomniał, że PSL przygotował pakiet antyinflacyjny, który może pomóc obywatelom dotkniętym w coraz większym stopniu rosnącymi cenami towarów i usług.
Pytany o opinię na temat prawa do zabijania dzieci nienarodzonych po tragedii w Pszczynie, gdy 30-letniej kobieta zmarła, będąc w 22 tygodniu ciąży, po tym, jak lekarze wstrzymywali się z usunięciem płodu, aż umrze w łonie matki, Kosiniak-Kamysz powiedział: "żaden mężczyzna nie wie, co w takiej chwili przeżywa kobieta". "Trzeba przywrócić elementarne poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich kobiet w Polsce, którego dzisiaj nie ma. Mamy swoją propozycję, żeby w tej sprawie ogłosić referendum. Nie trzystu mężczyzn w Sejmie, ale w drodze referendum wszyscy powinni zdecydować, jakie rozwiązania powinny obowiązywać w kwestii aborcji w Polsce" - powiedział polityk.
Jak powiedział, on sam jest zwolennikiem tzw. kompromisu aborcyjnego, który obowiązywał przez ostatnie lata, jednak podkreślił, że w tej kwestii, każdy powinien mieć prawo do zabrania głosu w tej sprawie.
W ocenie Kosiniaka-Kamysza polski rząd nie przygotował państwa na kolejną falę COVID-19. Według polityka nie było skutecznej akcji zachęcającej do szczepień, a rosnąca liczba zakażeń każe przypuszczać, że kolejne szkoły będą zamykane, młodzież wysyłana na zdalne nauczanie, a szpitale zmuszone do przyjmowania chorych z koronawirusem, już teraz informują o przesuwaniu zabiegów planowych.