Przepisy dotyczące obowiązkowego montażu czujników dymu i tlenku węgla w budynkach mieszkalnych obowiązują już od jakiegoś czasu. Większość Polaków wie, że taki obowiązek istnieje, ale niewielu zdaje sobie sprawę, że dla pewnej grupy właścicieli termin jego spełnienia mija już za kilka tygodni. 30 czerwca 2026 roku to data, której nie można zignorować.
Chodzi o właścicieli lokali wynajmowanych krótkoterminowo. Jeśli twoje mieszkanie jest oferowane gościom przez platformę najmu krótkoterminowego, obowiązek montażu czujników dymu i czadu spoczywa na tobie już dziś.
Skąd ten pośpiech?
Dla właścicieli zwykłych mieszkań i domów jednorodzinnych termin dostosowania się do nowych przepisów to 1 stycznia 2030 roku. Nowo budowane obiekty muszą być wyposażone w czujniki jeszcze przed oddaniem do użytku. Jednak obiekty hotelarskie i lokale wynajmowane krótkoterminowo zostały potraktowane odrębnie. Ustawodawca uznał, że w miejscach, gdzie regularnie pojawiają się nowi, nieznający lokalu goście, bezpieczeństwo musi być zapewnione znacznie wcześniej. I trudno się z tym nie zgodzić.
Czad nie daje drugiej szansy
Tlenek węgla to gaz, który nie ma koloru ani zapachu. Człowiek nim zatruty często nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, bo objawy przypominają zwykłe zmęczenie czy przeziębienie: ból głowy, senność, dezorientacja. Zanim ofiara zrozumie, że dzieje się coś złego, może być już za późno.
Liczby mówią same za siebie. Tylko w trwającym sezonie grzewczym 2025/2026, od października do lutego, zatrucie czadem zabiło w Polsce co najmniej 59 osób. Poprzedni sezon przyniósł ponad 50 ofiar śmiertelnych i prawie 1500 poszkodowanych w całym kraju. To dane, które powinny dać do myślenia każdemu, kto jeszcze zwleka z zakupem czujnika.
Pożary w budynkach mieszkalnych to osobna tragedia. Tu również wczesne wykrycie dymu przez czujnik wielokrotnie okazywało się różnicą między życiem a śmiercią.
Gdzie i jak montować czujniki
Czujnik dymu powinien trafić na sufit, w centralnym miejscu pomieszczenia. Trzeba unikać kuchni i łazienki, gdzie para wodna może powodować fałszywe alarmy. Najlepsze miejsce to korytarz prowadzący do sypialni. Zaleca się też montaż na każdej kondygnacji budynku.
Czujnik tlenku węgla montuje się inaczej. Powinien znaleźć się w pobliżu urządzeń spalających paliwo, czyli kotła, kuchenki gazowej czy kominka. Umieszcza się go na wysokości głowy dorosłego człowieka, zawsze zgodnie z zaleceniami producenta danego urządzenia.
Oba urządzenia są powszechnie dostępne w sklepach budowlanych i elektrycznych. Ich cena zaczyna się od kilkudziesięciu złotych. To jeden z najtańszych wydatków, jaki można ponieść na bezpieczeństwo w domu.