Rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Elbląga Joanna Urbaniak poinformowała, że śnięte ryby wyłowiono w czwartek po południu. Było ich ok. 150 kg. - W piątek rano służby znajdują pojedyncze sztuki, co znaczy, że nie ma nasilenia zjawiska śnięcia ryb w rzece Elbląg - powiedziała Urbaniak i zapewniła, że służby miejskie cały czas monitorują sytuację.
Za nami posiedzenie sztabu kryzysowego, które zainicjowałem w związku z pojawieniem się fali śniętych ryb w rzece Elbląg. Pobrano próbki wody, aby poddać je niezbędnym badaniom, a rzeka Elbląg pozostaje pod stałą obserwacją.
– napisał prezydent Elbląga Michał Missan.
Natomiast rzeczniczka Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Olsztynie Ada Wasilewska powiedziała, że w Elblągu pracowali inspektorzy WIOŚ. - Okazało się, że wystąpiło i w rzece Elbląg, i w jej dopływach, czyli małych rzekach Tina, zjawisko przyduchy. Polega ono na tym, że w wodzie jest zbyt mało tlenu. Badania wykazały, że jest go około połowę mniej, niż być powinno - powiedziała Wasilewska.
Do przychudy na rzekach Elbląg i Tina doszło z powodu tzw. cofki - północny wiatr wepchnął do rzek wodę z Zalewu Wiślanego.
- Nie mamy do czynienia z żadnym chemicznym zatruciem tych rzek, czy z żadnym celowym zanieczyszczeniem wody - zapewniła Ada Wasilewska.