Komentując ostanie działania rządu, w tym siłowe wejście do KRS, oznajmił, iż jest to "postępujące bezprawie". - Adam Bodnar zaczął, Waldemar Żurek jeszcze wcisnął pedał gazu i jedzie na ścianę. Miejmy nadzieję, że tą ścianą będzie właśnie pan prezydent Nawrocki - stwierdził.
"Potakiwacze" w KRS?
Jego zdaniem "wiele zamierzeń ustawodawczych" obecnie rządzących "w sposób dość oczywisty zakończy się zawetowaniem, jeśli zostaną uchwalone". Podkreślił jednak, że rola prezydenta jest znacznie większa, ponieważ posiada wiele uprawnień w obszarze wymiaru sprawiedliwości - w tym nominowanie sędziów oraz ogłaszanie naboru na wolne stanowiska do w Sądzie Najwyższym i Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Przypomniał, że kadencja obecnej Krajowej Rady Sądownictwa kończy się w maju. Według doniesień prorządowych mediów w naborze do niej mogą wziąć udział - zdaniem Piebiaka - "prorządowi potakiwacze" ze stowarzyszeń "Iustitia" czy "Themis".
"Ja osobiście, jako obywatel, nie chciałbym, żeby tacy ludzie dokonywali wyboru do Sądu Najwyższego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego, bo ich wybory to będą polityczne, skoro to są polityczni nie sędziowie na służbie Platformy Obywatelskiej"
– powiedział.
Problemy zwykłych obywateli
Piebiak odniósł się też do odwołania prezesów sądów bez pozytywnej opinii kolegów. - Takich przypadków jest co najmniej kilkadziesiąt - wskazał. Jego zdaniem, obsadzanie stanowisk przez osoby "udające prezesów" będą miały konsekwencje dla zwykłych Polaków.
"Prezesi sądów mają cały szereg różnych uprawnień, nie tylko wewnętrznych w wymiarze sprawiedliwości[...] ale też zewnętrzne - na przykład przyjmują prezesi Sądu Apelacyjnego przyrzeczenia od nowo mianowanych notariuszy, przy powoływaniu komorników, przy kuratorach sądowych, więc te wszystkie czynności mogą być potencjalnie uznane za nieważne i mogą skutkować po prostu problemami zwykłych obywateli. Wyobraźmy sobie, że nielegalny notariusz sporządza akt notarialny na ogromne kwoty dotyczący nieruchomości, a potem się okazuje że ktoś kwestionuje status tego notariusza"
– powiedział.
"Wyroki będą padać"
Jak dodał: "tak, jak [Dariusz] Korneluk przejął władztwo nad Prokuraturą Krajową to teraz sam Korneluk i wszyscy, którzy od niego się wywodzą są nielegałami" i dodał, że można kwestionować czynności tych prokuratorów. Przypomniał, że już teraz przez kwestionowanie statusu niektórych sędziów uchylane są wyroki dla przestępców. A może być jeszcze gorzej.
"Można sobie wyobrazić, że będą kolejne sytuacje, w których na przykład poprzez to, że brał udział nieprawidłową mocowany prokurator wyroki będą padać, ludzie będą ponownie wzywani na przykład na przesłuchania. Mieliśmy już takie sytuacje - jakieś czyny nierządne w stosunku do dziewczynki, która jest ponownie narażona na traumę"
– powiedział.
Jak wskazał, mimo tych skandalicznych sytuacji, Polacy się do nich przyzwyczajają. - Tak, jak przyzwyczajamy się do tego że tego, że trwa wojna na Ukrainie, czy w Strefie Gazy giną ludzie. Ale przecież to jest tragedia. To, że my się przyzwyczajamy bo słyszymy od roku, dwóch, trzech o takich sytuacjach, to nie znaczy, że nie należy zrobić wszystkiego, żeby zastopować tą sytuację - powiedział. Zaznaczył, że liczy w tej kwestii na prezydenta.
Sędzia Piebiak podkreślił też, że organizacje prawnicze alarmują o "aktach bezprawia" nie ze względu na swoje dobro. - My nie działamy w naszym interesie, w naszym można powiedzieć też, ale [...] jeżeli w taki haniebny sposób jest uchylany wyrok na jakiegoś gwałciciela, czy zabójcę i ta sprawa wraca, to czy to najbardziej boli sędziego, albo prokuratora? Nie. My dostajemy pensję niezależnie od tego, czy nasze orzeczenia, czy nasze akty oskarżenia są mądre czy głupie [...] To naprawdę najbardziej nie uderza w społeczeństwo i to warto, żeby zrozumieć bo to ci pokrzywdzeni, ci ludzie narażeni na powtórną, czy po raz trzeci traumę - powiedział.