W poniedziałkowej rozmowie na antenie Telewizji Republika Łukasz Piebiak komentował bieżącą sytuację w wymiarze sprawiedliwości, w tym ostatnie siłowe wejścia do Krajowej Rady Sądownictwa. Piebiak wyraził nadzieję, że „ścianą”, na którą trafi walec koalicji 13 grudnia, będzie właśnie prezydent Karol Nawrocki. Wskazał, że weto jest „dość oczywistym rozwiązaniem”, spodziewanym przez ekipę rządzącą. Jednak rola głowy państwa w systemie sprawiedliwości jest znacznie szersza - i tu pojawiają się pierwsze rysy.
Gość Republiki zwrócił uwagę na wciąż funkcjonującą tzw. zamrażarkę nominacji sędziowskich. Sędziowie, którzy przeszli procedurę przed KRS, latami czekają na wręczenie aktów powołania. – To jest jego prerogatywa i nikt nie może prezydentowi mówić, kogo może powołać, albo kogo ma nie powołać na stanowisko sędziowskie, a nadal niestety, po czasach pana prezydenta Dudy, funkcjonuje tak zwana zamrażarka – mówił Piebiak.
Gorzkie słowa o Andrzeju Dudzie i kontynuacji zaniechań
Były wiceminister sprawiedliwości wprost skrytykował poprzedniego prezydenta, Andrzeja Dudę, za bierność w ostatnich latach jego kadencji, ale jednocześnie wytknął Karolowi Nawrockiemu, że od sierpnia nie zmienił tej polityki. – Są sytuacje, że ludzie czekają po 4 lata. Oczywiście 3,5 roku to wina prezydenta Dudy, że nie potrafił podjąć decyzji, no ale ostatnie pół roku to już prezydentura zupełnie innego człowieka – punktował Piebiak.
Jak zauważył, prezydent Nawrocki co prawda odmówił nominacji kilkudziesięciu sędziom (tłumacząc swoje powody), ale wciąż pozostaje grupa, której „status jest właściwie nieznany”. Tymczasem w Sądzie Najwyższym i Naczelnym Sądzie Administracyjnym brakuje rąk do pracy. – To są sędziowie, których bardzo brakuje wymiarowi sprawiedliwości i dobrze by było, żeby do tego wymiaru sprawiedliwości przyszli – apelował prezes Prawników dla Polski.
Walka z czasem przed końcem kadencji KRS
Piebiak ostrzegł przed zbliżającym się terminem – w maju kończy się kadencja obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli prezydent Nawrocki nie ogłosi wolnych stanowisk sędziowskich (a jest ich ponad 20 w samym SN i tyleż w NSA), wakaty te mogą zostać przejęte przez nominatów obecnej władzy po ewentualnym przejęciu KRS.
Gość Michała Jelonka rozwiał wątpliwości konstytucyjne, na które powołują się niektórzy urzędnicy, sugerując konieczność kontrasygnaty premiera Tuska przy ogłaszaniu naborów. Powołał się przy tym na opinie prawne, m.in. Ordo Iuris, z których wynika, że prezydent może działać samodzielnie.
– To ogłoszenie nie podlega procedurze kontrasygnaty, w związku z tym można by to zrobić – przekonywał.
Prokuratura i „nielegałowie”
W programie poruszono również wątek prokuratury i zawieszenia zastępcy Prokuratora Generalnego Michała Ostrowskiego. Piebiak nie ma wątpliwości co do statusu obecnych władz prokuratury, nazywając Dariusza Korneluka „uzurpatorem”.
– Ryba psuje się od głowy. Jak Korneluk przejął de facto władztwo nad Prokuraturą Krajową, to teraz sam Korneluk i wszyscy, którzy od niego się wywodzą, są nielegałami. W związku z tym można kwestionować czynności tychże prokuratorów – stwierdził sędzia.
Zaznaczył przy tym, że chaos prawny wywołany przez rządzących uderza przede wszystkim w zwykłych obywateli, a nie w prawników.
– Czy to najbardziej boli sędziego albo prokuratora? Nie. My dostajemy pensję (...). To uderza w społeczeństwo – mówił, wskazując na dramaty ludzi, których wyroki są uchylane z powodów formalnych, zmuszając np. ofiary przestępstw do ponownego przeżywania traumy w sądzie.
Rada, której nie ma
Na koniec rozmowy Łukasz Piebiak przypomniał o niespełnionej na razie obietnicy prezydenta Nawrockiego dotyczącej powołania rady do spraw naprawy ustroju państwa. Mimo zapowiedzi płynących z Pałacu jeszcze jesienią ciało to wciąż nie rozpoczęło prac. Podobnie jak rada konstytucyjna.
– Te dwie [rady – red.] nie [zostały powołane]. One miały być powołane jesienią, mamy koniec stycznia, do dzisiaj ich nie ma – zauważył Piebiak, dodając, że środowiska prawnicze są gotowe do współpracy, by przygotować projekty zmian ustrojowych, w tym nowej Konstytucji, która zakończyłaby obecny paraliż państwa.