Zawieszenie sędziego Łukasza Piebiaka to próba ingerencji w skład konstytucyjnego organu państwa, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa. Minister nie może dowolnie decydować, który sędzia może uczestniczyć w jej pracach. Sędzia Piebiak został wybrany przez Sejm i minister ma obowiązek to uszanować. Odsunięcie sędziego od czynności służbowych nie ma żadnych podstaw faktycznych, próbuje się przedstawić zarzuty za czyny, które na pierwszy rzut oka nie są przestępstwami – wyjaśnia dr Konrad Wytrykowski, sędzia Sądu Najwyższego.
– Jeśli KRS zdecyduje o jego odsunięciu od swoich prac, sama się zdelegalizuje i żadne jej decyzje nie będą ważne. Państwo i jego organy to nie zabawka. Niektórzy zapomnieli, że praworządność nie jest własnością ani ministra, ani sędziów, ani prawicy, ani lewicy
– podkreślił.
Reakcja łańcuchowa
Wśród 15 nowych członków sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa jedynie dwóch – sędzia Łukasz Piebiak i sędzia Łukasz Zawadzki – nie należy do grona wskazanego przez koalicję 13 grudnia. Wybór tego pierwszego wzbudził ogromne emocje „obrońców praworządności”, zwłaszcza posiadających legitymację Iustitii. Natychmiast pojawiły się spekulacje, jak mu utrudnić wykonywanie mandatu. Wprawdzie inauguracyjne posiedzenie odbyło się bez przeszkód, ale to była przysłowiowa cisza przed burzą.
W poniedziałek 15 czerwca minister Waldemar Żurek ogłosił „natychmiastowe odsunięcie” Piebiaka od czynności służbowych sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. „(…) Z powodu nadzwyczajnego ciężaru zarzutów, o których popełnienie jest on podejrzewany” – napisał Żurek. Warto zwrócić uwagę na zwrot „podejrzewany”. Bo chodzi o dwie bardzo stare sprawy, w których Piebiak nie ma nawet uchylonego immunitetu. Teraz okazały się jednak idealnym pretekstem. Od razu zareagowało prezydium KRS, które „podjęło decyzję o wstrzymaniu sędziemu Piebiakowi dostępu do wszystkich dokumentów zawierających prawnie chronione dane osobowe”. Zarazem potwierdzono, że to skutek zarządzenia Żurka.
„Wygląda na to, że moja praca w KRS jest solą w oku ministra Waldemara Żurka, ale nie może tego przyznać, bo zakwestionowałby wtedy swoje koleżanki i kolegów oraz zdrowy rozsądek”
– komentował na gorąco sędzia Piebiak.
Sytuację jednoznacznie ocenił sędzia Zawadzki: – Ta koincydencja nie jest przypadkowa.
– Nie ma przepisu, który umożliwiałby KRS „respektowanie” decyzji ministra sprawiedliwości w zakresie dotyczącym innego organu niż sąd – wyjaśnił.
– Sędzia Piebiak nie tylko może, ale ma obowiązek zasiadać w KRS i realizować swoje czynności.
Uchwały będą wadliwe
W rozmowie z „Gazetą Polską” sędzia Łukasz Piebiak zapowiedział, że zaskarży zarządzenie ministra Żurka i jest przekonany, że Sąd Najwyższy je zakwestionuje.
Co nie zmienia faktu: jego zawieszenie nie ma nic wspólnego z pracą w KRS. – Jeżeli Rada zbierze się w niepełnym składzie, bo na podstawie absurdalnego zarządzenia ministra zostanę odsunięty od czynności w KRS, i podjęte zostaną jakiekolwiek uchwały, wszystkie będą wadliwe. Osoby zainteresowane prawdopodobnie z tego tytułu będą próbować poszukiwać ochrony prawnej, a decyzje Rady będą kontestowane z przyczyn formalnych – tłumaczy członek KRS.
Dr Piebiak przyznaje, że rozważa kilka opcji podjęcia kroków prawnych, uzależnionych jednak od rozwoju wydarzeń w najbliższych dniach. – Włącznie z pozwem do sądu pracy, bo jestem członkiem Rady i nie wolno mi ograniczać możliwości działania w niej. Takie jest prawo – zaznacza.
Jakie polskie prawo przewiduje sytuacje, w których sędzia przestaje być członkiem KRS przed zakończeniem kadencji? – Zrzeczenie się funkcji albo śmierć – wyjaśnił sędzia Zawadzki.
Pełne podporządkowanie
Sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka podkreśla, że w przeszłości nie było sytuacji, aby uniemożliwiano pracę skutecznie wybranemu członkowi KRS. – A tyle krzyczeli na temat niezależności KRS od władzy wykonawczej, a tutaj pełne podporządkowanie we współpracy z ministrem – stwierdziła była przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa. – Poza tym koincydencja czasowa. Jest to bezczelna próba wyeliminowania go z Rady.
Zwraca uwagę również na inny wątek. – Zarządzenie ministra wygasa po 30 dniach. Będzie go cyklicznie odsuwał od czynności? Rada będzie każdorazowo podejmować uchwałę, że nie może wykonywać mandatu? To nie jest prawo, tylko zasada „nie mam twojego płaszcza i co mi zrobisz?” – wyjaśnia sędzia Pawełczyk-Woicka.
Teoretyczny scenariusz: KRS jednak podejmie decyzję o odsunięciu sędziego Piebiaka od udziału w pracach Rady. Co z uchwałami podjętymi w niepełnym składzie? – Zapewne będą poddane ocenie Sądu Najwyższego, a później prezydenta. Oczywiście jeden głos na wynik głosowania nie ma wpływu, ale ważne jest, w jaki sposób procedowała KRS – zaznaczyła sędzia Pawełczyk-Woicka.
Zablokowali dostęp
Nie było żadną tajemnicą, że KRS w nowym wydaniu postara się utrudnić pracę głównego rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Pomimo to działania z ubiegłego tygodnia budzą niesmak. Dezaktywowano bowiem ich karty, uniemożliwiając wstęp do siedziby Rady, gdzie mają swoje gabinety.
Sędzia Piotr Schab zwraca uwagę na ostentację, z jaką to zakomunikowano. – Portale skoligacone z władzą i opcją polityczno-sądową, która w tej chwili dominuje w Krajowej Radzie Sądownictwa, akcentują rzekomą symbolikę tej blokady. Prawdopodobnie chodziło o wywołanie jakiegoś efektu politycznego, bo merytorycznego sensu w tym nie widzę żadnego – podkreślił rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych, który wprawdzie zakończył kadencję, ale do czasu legalnego wyboru następcy powinien zgodnie z prawem pełnić swoją funkcję. Podobnie jak jego zastępcy.
– To emanacja bezprawia, które poczyniono w czasie sukcesywnego przejmowania Krajowej Rady Sądownictwa oraz eliminowania legalnych rzeczników dyscyplinarnych ze służby na powierzonych im funkcjach. Spróbowano nas odsunąć różnymi sposobami. Nie było innych, to zablokowano nam dostęp do budynków po to, aby obsadzić w naszych gabinetach uzurpatorów
– wyjaśnia sędzia Schab.
– Nie ma, jak sądzę, w przekonaniu tych ludzi odwrotu od przyjętej konsekwentnie postawy łamania prawa dla celów politycznych. Nie widzą takiego odwrotu, być może mają rację.
„Chyba jednak nas się boją”
– Jeśli chodzi o zachowanie obecnej KRS wobec rzeczników dyscyplinarnych, to nie jestem ani trochę zaskoczony. Zresztą wielokrotnie mówiłem, że z całą pewnością dezaktywują nam karty, będą uniemożliwiać dostęp do pomieszczeń, stosować różnego rodzaju małostkowe szykany. Miałem rację
– stwierdził sędzia Przemysław Radzik, zastępca RDSSP, który nieco zakpił, że w zarządzeniu przewodniczącego KRS posłużono się argumentem o konieczności ochrony obiektu: – Chyba jednak nas się boją.
– Tuż przed końcem kadencji najpierw zablokowano mi kartę dostępu, a następnego dnia pan Zawistowski wystosował pismo, w którym zobowiązał nas do wydania w terminie trzech dni gabinetów i przekazania Joannie Raczkowskiej materiałów, które posiadamy. Pomijając niegrzeczną formę, pomijając nieznajomość prawa, ponieważ dalej pełnimy swoje funkcje, nie można mnie zobowiązać do wydania pomieszczeń biurowych, ponieważ nie jestem ich dysponentem, jest nim przewodniczący KRS, czyli pan Zawistowski, który powinien o tym wiedzieć. Po drugie, nakłanianie mnie do wydania akt osobie, która nie jest rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych, jest uzurpatorem, stanowi podżeganie do przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych poprzez wydanie akt nieuprawnionej osobie
– podkreśla sędzia Radzik.
Stan bezprawia
Dlaczego nie zdecydowano się na formalną procedurę wyboru nowych rzeczników dyscyplinarnych zamiast pogłębiania chaosu w wymiarze sprawiedliwości? – To są konsekwencje głupoty. Czystej prawniczej głupoty. Jeżeli w tej chwili powołaliby Joannę Raczkowską, Tomasza Ładnego, Grzegorza Kasickiego na funkcję rzecznika i zastępców, to tym samym podważyliby dekrety, które zostały oczywiście bezprawnie wydane w 2025 roku, oraz jawnie podważyliby czynności przez nich podjęte. Na to się nie zdecydują, bo to byłaby kompromitacja wielkiego kalibru – stwierdził sędzia Schab. – Resort ma bardzo duży prawny problem. A nie każdy da się rozwiązać siłami policyjnymi.
– Ta władza w swojej pysze i przekonaniu o tym, że ma większe możliwości działania, niż rzeczywiście ma, a nade wszystko że łamanie prawa z jej strony wywrze skutek w postaci efektu mrożącego, sądziła, iż osiągnie skutek – rozczarowała się z ich punktu widzenia. Nie osiągnęła w ten sposób zupełnie nic poza osiągnięciem stanu bezprawia
– wyjaśnia.
Co z sędzią Zawadzkim?
Sędzia Radzik przestrzega przed konsekwencjami tego, co się obecnie dzieje w KRS. – Pomijając małostkowość, to jest niesamowita krótkowzroczność. Ponieważ jeśli Rada będzie obradowała bez członka tego konstytucyjnego organu, wówczas wszystkie uchwały będą nieważne – ocenił. – Ekipa rządząca, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, bierze wszystko, prawo jej nie przeszkadza, a minister Żurek lewituje na granicy totalnego bezprawia.
Nowa KRS idzie na rympał… Czy możliwe są więc podobne akcje wobec sędziego Łukasza Zawadzkiego? – Nie można wykluczyć, że zostanie zawieszony przez ministra Żurka pod dowolnym pretekstem. Nie zdziwiłbym się, gdyby prokuratura nagle „wystrugała” jakieś zarzuty karne albo Joanna Raczkowska – dyscyplinarne. A to stałoby się zapewne pretekstem do próby uniemożliwienia sędziemu Zawadzkiemu wykonywania czynności w Radzie. Nie wiem, co jeszcze wymyślą, ale takie niebezpieczeństwo istnieje, bo w moim wypadku to wydawało się absurdalne, a jednak to zrobili. Po 13 grudnia 2023 roku w Polsce wszystko jest możliwe – podsumował dr Piebiak.
🇵🇱 APEL O MODLITWĘ 🙏
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) June 24, 2026
Bardzo prosimy o codzienną modlitwę na Różańcu Świętym - choćby jednym dziesiątkiem - w intencji:
🔹 Red. @TomaszSakiewicz
🔹 Dziennikarzy Mediów Strefy Wolnego Słowa @RepublikaTV, @GPtygodnik, @GPCodziennie, @NowePanstwo
❗ W tych dniach w widoczny… pic.twitter.com/HhY98Q6PfI