Raport dotyczący patologicznych zjawisk w instytucjach wymiaru sprawiedliwości został zrealizowany w ramach projektu #TEMIDA2021. Diagnozuje problemy związane z mobbingiem, dyskryminacją i molestowaniem seksualnym. Ich skala – jak podkreślono w dokumencie – „znacząco przekracza średnią krajową”.
„Podczas gdy w populacji ogólnopolskiej ofiarą mobbingu pada około 11% osób, w sądach administracyjnych wskaźnik ten jest ponadtrzykrotnie wyższy (38%)”
– czytamy we wnioskach końcowych opracowania Stowarzyszenia Dobra Praca, którego autorką jest dr Katarzyna Orlak.
Jeszcze gorzej w polskich sądach jawi się problem dyskryminacji. Z badań wynika, że „poczucie nierównego traktowania ze względu na płeć deklaruje 21% kobiet, co stanowi czterokrotność średniej krajowej”.
Człowiek się nie liczy
Przewodnicząca MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury Edyta Odyjas podkreśla, że reprezentowany przez nią związek jest jedyną organizacją w Polsce, która świadczy pomoc w punkcie SOS działającym 24 godziny na dobę z traumatologiem i psychologiem. – I to się sprawdza w tym sensie, że wielu ludzi z tego korzysta, ale to powinno spoczywać na resorcie sprawiedliwości – zaznacza.
Przyznaje, że najczęściej tego typu sytuacje zamiatane są pod dywan i ludzie odchodzą lub zmieniają miejsce pracy. Nie zgłaszają ich, bo nie mają poczucia bezpieczeństwa.
– Mamy mnóstwo spraw, które się toczą wiele lat. Przykładem może być sprawa byłej wieloletniej urzędniczki sądowej, która była mobbingowana przez sędzię w Jastrzębiu-Zdroju. Dziewczyna przy dużym stresie dostała rzutu stwardnienia rozsianego i straciła wszystkie włosy. Od 2018 roku w tej sprawie toczy się wiele postępowań. Na dziś jest rencistką, doktorem nauk prawnych, świetnym wykładowcą oraz udziela nieodpłatnie porad prawnych obywatelskich i mediacji. Jest szczęśliwa z decyzji o odejściu z sądu. Wspieramy ją do dziś
– relacjonuje.
Przywołuje też przypadek kuratora w Toruniu:
– Dziewczyna była tak mobbingowana, że miała myśli o tym, żeby się zabić. Ale mieliśmy też osobę, która w tym samym środowisku nie zgłaszała nam mobbingu, ponieważ uważała, że jej koleżanki były bardziej mobbingowane i ona sobie poradzi. Przy czym tak się zafiksowała na swoich obowiązkach, że przychodziła do pracy chora. Bała się, że ktoś jej podrzuci coś w dokumentach, że podczas jej nieobecności coś złego się wydarzy. I umarła na sepsę w szpitalu.
W ostatnim czasie głośno było o molestowaniu seksualnym pracownic Sądu Rejonowego w Tczewie.
– Sędziemu odebrano już immunitet, ale kiedy te dziewczyny zgłosiły się do nas, czuły się winne, że za bardzo pozwalały sędziemu na jakieś półsłówka. Ale jak doszło już do dotyku, molestowania i innych rzeczy, prezes jako pracodawca, z którym rozmawiałam, nie wiedział, jak się ma zachować, bo sprawa dotyczyła jego kolegi
– tłumaczy Odyjas.
Inne przykłady skandalicznego traktowania pracowników sądów porażają.
W czasie rozprawy pani sekretarz pisze sędzi, która widzi to na swoim monitorze, że potrzebuje skorzystać z toalety. Pisze raz, drugi, trzeci. Kiedy wciąż jest ignorowana, pisze wprost, że musi zmienić podpaskę. Po czym pani sędzia mówi na sali rozpraw: „Drodzy państwo, robimy przerwę, ponieważ pani protokolant musi zmienić podpaskę”
– relacjonuje Odyjas.
Mobbingują oczywiście nie tylko sędziowie. Kadrowa w jednym z sądów chciała sprawdzić kobiety, które wychodziły godzinę wcześniej, czy one na pewno karmią piersią. A robiła to w ten sposób, że szła z nimi do ubikacji i kazała naciskać pierś, żeby sprawdzić, czy leci mleko.
Odyjas przyznaje, że tego typu problemy „wiążą się też z organizacją pracy i etatyzacją”. – Jest za dużo spraw, a za mało orzekających. Ale nie dotyczy to wyłącznie orzekających, cały system jest poturbowany – wskazuje.
Zatrważające liczby
Raport potwierdza te relacje. W dokumencie wskazano na znacznie wyższe poziomy narażenia pracowników zatrudnionych w instytucjach wymiaru sprawiedliwości na warunki sprzyjające mobbingowi niż w przypadku przeciętnego pracownika w Polsce. Wynika to z ich specyfiki, wysokich wymagań i hierarchiczności. – Te statystyki mają pewien poślizg czasowy, ale na pewno powinno to zainspirować ministra sprawiedliwości do działania. Sądy i prokuratury powinny świecić przykładem, a nie być dowodem na to, że najciemniej jest pod latarnią – uważa dr Łukasz Piebiak, sędzia i członek Krajowej Rady Sądownictwa.
W opracowaniu zwrócono uwagę na problemy związane ze skutecznym przeciwdziałaniem patologii, ponieważ znaczna część sprawców przemocy to osoby chronione immunitetami.
Kiedy byłem w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 2015–2019, powołaliśmy specjalny zespół antymobbingowy, ponieważ docierały do nas informacje, że pracownicy bardzo często nie mogą liczyć na ochronę w miejscu pracy. Że nie ma procedur, że problem jest niedostrzegany albo bagatelizowany. I żeby z tym walczyć, należało to wynieść poza lokalne środowisko. Osoby poszkodowane mogły zadzwonić i w związku z tymi zawiadomieniami prowadzone były kontrole. Szefowie sądów dostali sygnał, że trzeba się pilnować
– tłumaczy prezes stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”.
W sądach bardzo nieciekawie
Składający się z trzech części raport realizowany był w latach 2021–2025 we współpracy m.in. z Solidarnością. Badaniem objęto pracowników nieorzeczniczych sądów powszechnych, sądów administracyjnych oraz jednostek prokuratury.
W porównaniu do wcześniejszego raportu #TEMIDA2015, który obejmował jedynie sądy powszechne, a o którym „Gazeta Polska” pisała w lipcu 2021 roku, spadło ryzyko mobbingu, które jednak nadal stanowi znaczący problem strukturalny. „Niedobra wiadomość jest natomiast taka, że 29 proc. ankietowanych, czyli co trzecia badana osoba, tego mobbingu osobiście doświadczyło – i to w ciągu ostatniego roku. Dodatkowo spośród pokrzywdzonych ponad 9 proc. doświadczało tego rodzaju agresji kilka razy w tygodniu, a kolejne 9 proc. – każdego dnia” – zaznaczyła dr Katarzyna Orlak w rozmowie z serwisem Prawo.pl.
Znacząca część pokrzywdzonych doświadczała mobbingu kilka razy w tygodniu lub nawet codziennie, a wśród sprawców w około 24 proc. przypadków wskazywano sędziów.
– Badania #TEMIDA2015 pokazały, że warunki pracy w sądach stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia pracowników, a te najnowsze badania pokazały, że problem wcale nie został systemowo rozwiązany. I dzisiaj nie mówimy już tylko o stresie i przeciążeniu, ale też o mobbingu, nierównym traktowaniu, a nawet o molestowaniu seksualnym – wskazuje Edyta Odyjas.
W wojewódzkich sądach administracyjnych jest jeszcze gorzej. Tam ponad 50 proc. pracowników narażonych było na wysokie ryzyko mobbingogennych warunków pracy. Osobiste doświadczenie mobbingu zadeklarowało 38 proc. ankietowanych, a sprawcy w około 23 proc. przypadków to również głównie sędziowie. – W naszych badaniach orzekający również się pojawili. Im też należy udzielić wsparcia. Przecież obywatel, przychodząc do sądu, chciałby, żeby orzekający oprócz wiedzy merytorycznej był zdrowy. A ta praca tak wpływa na niektórych orzekających, że mają naprawdę silne wypalenie. A ci ludzie wydają wyroki – dodaje związkowiec.
Dramat w prokuraturze
Wyniki zaprezentowane w raporcie dotyczące prokuratury są szczególnie niepokojące. To właśnie w tej instytucji stwierdzono największy spośród trzech badanych sektorów odsetek wysokiego ryzyka mobbingu (54 proc.). Osobiste doświadczenie mobbingu zadeklarowało 39 proc. ankietowanych – to najwyższy wskaźnik, a 6,6 proc. miało doświadczyć molestowania seksualnego. Wśród sprawców w około 23 proc. przypadków dominowali prokuratorzy.
Badania z 2015 roku pokazały, jak wpływa na nas ta praca. Wiedzieliśmy na przykład, że wśród prokuratorów jest wielu alkoholików. Ale jeżeli przez 15 lat ci ludzie widzą w aktach zwłoki, molestowane dzieci i słuchają tego wszystkiego, to trudno sobie z tym wszystkim poradzić. Widzi to prokurator, orzekający i widzi to osoba protokołująca
– podkreśla Odyjas.
Okazuje się, że instytucja, która ze swej istoty powołana jest do ścigania przestępstw, w tym o charakterze dyskryminacji, molestowania seksualnego czy mobbingu, sama potrzebuje specjalnych procedur w zakresie przestrzegania prawa.
W kwietniu 2024 roku Dariusz Korneluk powołał zespół, który miał przeciwdziałać mobbingowi, dyskryminacji i molestowaniu. Półtora roku później Prokuratura Krajowa ogłosiła przetarg na opracowanie wewnętrznej procedury przeciwdziałającej wspomnianym praktykom. Rezultat? Dotychczas powstał jedynie raport wewnętrzny, a prace nad opracowaniem jednolitych standardów wciąż trwają.
– Po 2023 roku do sądów i prokuratur powrócili ci sami ludzie, których pozbyliśmy się po 2015 roku także z takich powodów, że mieli oni poczucie bycia taką przysłowiową nadzwyczajną kastą – wskazuje sędzia Piebiak.
Jeżeli ludzie z takim myśleniem wrócili, wróciły stare metody. Bezczelność i buta, które charakteryzowały znanych mi często osobiście prezesów czy innych funkcyjnych, czy szefów prokuratur. Ci ludzie przed 2015 rokiem i po 2023 roku doskonale wiedzieli i nadal wiedzą, i tak są ukształtowani, że na dużo więcej mogą sobie pozwolić wobec pracowników niż w stosunku do sędziów. Sędziego czy prokuratora trudno jest zmobbingować. W przeciwieństwie do urzędnika, zwłaszcza z mniejszych miejscowości, gdzie trudniej o pracę
– dodaje.