We wtorek 1 maja o godz. 6 rano przy siedzibie LOT w Warszawie zorganizowana zostanie pikieta protestacyjna – poinformował przewodniczący związku zawodowego pilotów komunikacyjnych w PLL LOT Adam Rzeszot.
Reklama
Podkreślił ponadto, że "związki zawodowe w LOT oczekują działań od premiera".
W przypadku ich braku do połowy maja, zostanie podana nowa data strajku – dodał.
Wcześniej spółka informowała, że będzie chciała wyciągnąć konsekwencje wobec związków zawodowych, które - nawoływaniem do strajku - wyrządziły LOT-owi szkody finansowe. Przedstawiciel spółki wskazał, że straszenie strajkiem nie jest obojętne dla spółki i powoduje starty finansowe.
To nie jest tak, że pasażerowie nie słuchają kolejnych informacji medialnych i tego ciągłego podgrzewania związków zawodowych do tego, że będzie strajk, choć już od trzech dni związki zawodowe nie są w stanie ustalić, w jakim trybie i w jaki sposób ten strajk będzie prowadzony. Widzimy istotny spadek sprzedaży biletów, podyktowany tym, że ludzie po prostu się boją kupować bilety w LOT – wskazał Kubicki.
Na pytanie, czy spółka w sądzie dochodzić będzie odszkodowań od związków zawodowych, Kubicki odpowiedział:
będziemy z pewnością domagać się zadośćuczynienia za każdą stratę, którą wywołuje nawoływanie do tego protestu, ewentualne skutki jakiegokolwiek protestu.
Przypomniał na konferencji, że wcześniej trzy związki zawodowe w LOT (NSZZ "Solidarność", Ikar, Związek Zawodowy Pracowników LOT) wystąpiły z pismem o odstąpieniu od akcji protestacyjnej. Te trzy związki wcześniej poparły strajk, podobnie jak pozostałe trzy znajdują się też od kilku lat w sporze zbiorowym z LOT.