Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ministerstwo Klimatu i Środowiska odcina się od interwencji w zoo w Łącznej. Czaty aktywistów mówią coś innego

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewniło w piątek, że nie miało nic wspólnego w przygotowaniu lub planowaniu akcji organów ścigania na terenie zoo w Łącznej. "Wydano jedynie na wniosek policji jedną zgodę na przemieszczenie tygrysa w ramach procedury CITES" - przekazał Marek Pogorzelski, rzecznik resortu. Aktywiści NGO-sów, biorących udział w akcji, między sobą twierdzili jednak zupełnie coś innego: "Wszystko mamy ogarnięte z ministerstwem".

Od początku tygodnia Polska żyje dramatem zwierząt w prywatnym zoo w Łącznej. We wtorek rano, w asyście licznych funkcjonariuszy policji oraz przedstawicieli pozarządowych fundacji tzw. "prozwierzęcych", na teren zoo wkroczył prokurator Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu. Powód:  zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami przez właścicieli przybytku. Celem wizyty miały być ponoć oględziny i zbadanie stanu zwierząt, a prokuratura zapewniała też, że nie jest jej celem likwidacja zoo, zaś wszystkie działania podejmowane przez instytucje na pierwszym miejscu stawiają dobrostan zwierząt z Łącznej.

Nowe światło rzuciły jednak na organizację akcji wiadomości z prywatnych komunikatorów aktywistów, które wyciekły do Sieci. Adwokat Sara Balcerowicz, reprezentująca Fundację Mondo Cane, zapewniła, że zoo w Łącznej zostanie zlikwidowane.

[Ale czy na pewno likwidują zoo łączną? - pytanie z czatu aktywistów, red.] Tak. Jesteśmy z mondo w tej sprawie i przypadła mi zaszczytna rola znalezienia miejsc dla zwierząt. 13 - 14.10 wywóz zwierząt i w tych datach muszą odbierać. W sam raz praca dla adwokata

– czytamy na wycieku screenów.

Dalej mec. Balcerowicz, pytana o to, czy wiadomo, "jaka prokuratura zamyka to zoo", odpowiedziała, że wiadomo. Ponownie nie prostuje informacji, że nie chodzi o zamknięcie zwierzyńca.

Potwierdza to inny screen z rozmową pomiędzy aktywistami, nim doszło do interwencji. Działacze organizacji "na rzecz zwierząt" dzielą między siebie zwierzęta - zupełnie jakby przed oficjalnymi oględzinami prokuratora wiedzieli, że te wyjadą z zoo.

Agata Pegasus: Słuchajcie a gdzie jadą Sowy?
Iwona: Do mnie
Agata Pegasus: A one lotne czy nie wiemy?
X z pytaniem do Iwony: Ty masz mini zoo u siebie?
Iwona: Tak
X z pytaniem do Iwony: Małpki też idą do Ciebie?
Iwona: Część tak.

Mec. Balcerowicz miała również pisać o tym, że "mamy wszystko ogarnięte z ministerstwem".

W Holandii ogród zoologiczny bierze zwierzęta z Łącznej, więc mamy wszystko ogarnięte z ministerstwem. Więc jeśli znajdzie się zoo z UE to bez problemu. Od ręki wydają świadectwo UE

– stwierdziła adw. Balcerowicz.

Podobną wersję podtrzymał podczas konferencji prasowej komendant Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, insp. Oktawiusz Cieślik. On również wskazał, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska brało udział w przygotowaniach do wywozu zwierząt.

Te działania, które były podejmowane wspólnie z prokuraturą, to nie były działania jednodniowe. Przygotowaliśmy się do tych działań szeroko, łącznie z Ministerstwem Środowiska i Klimatu. Te zwierzęta, które wyjechały, było ich 33, tutaj były wszelakie zgody na transport. Transport był odpowiedni. Tutaj musieliśmy uzyskać zgody ministerstwa i to wszystko było pod kontrolą. Również przekazanie tych zwierząt, bo one zostały przekazane do Holandii i Belgii, one były z udziałem ministerstwa. Będziemy również poprzez ministerstwo, a właściwie prokuratura przez ministerstwo, będzie starała się oczywiście skontrolować dobrostan tych zwierząt również poza terenem RP

– powiedział komendant.

Dziś Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaprzeczyło tym ustaleniom.

Dementujemy - Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie uczestniczyło w przygotowywaniu lub planowaniu akcji organów ścigania w zoo w Łącznej. Wydano jedynie na wniosek Policji jedną zgodę na przemieszczenie tygrysa w ramach procedury CITES. Wniosek nie obejmował innych czynności organów ścigania. W tej chwili zwierzęta są w dyspozycji prokuratury i to prokurator podejmuje wszelkie decyzje

– oświadczył Marek Pogorzelski, rzecznik resortu klimatu i środowiska.

Chaos w zoo w Łącznej

To wyjątkowo chaotyczna interwencja policji i prokuratury na miejscu przyciągnęła uwagę mediów oraz internautów do oględzin w Łącznej.

We wtorek rano na teren obiektu nie wpuszczono też pracowników zoo, którzy przyszli nakarmić i napoić mieszkańców zwierzyńca. W środę dzięki filmikom wszyscy mogli oglądać pawia, który przechadzał się po pobliskim lesie. Kolejne nagrania ukazywały lamy, daniele i muflony biegające poza swoim wybiegiem, a także wyjątkowo nieudolną akcję strzelania do zebr pociskami usypiającymi. Jedno z nagrań ukazywało rzekomo funkcjonariusza policji, który z prokurator prowadzącą interwencję przecinał kłódkę na wybieg lam. Szybko na jaw wyszło też, że ktoś zniszczył ogrodzenia wybiegów dla zwierząt. Za naprawę zabrali się lokalni mieszkańcy, którzy murem stanęli za Marcinem Nowaczykiem i od początku akcji blokowali wywóz zwierząt z zoo oraz starli się z policją uzbrojoną w pałki i plastikowe tarcze. W piątek do Internetu wyciekło nagranie z rzekomej ucieczki lemurów z wybiegu.

"Ta interwencja to masakra. Zgłaszają się fundacje i punkty po zwierzęta na zasadzie zachcianek. Nie ma pieniędzy. Nie ma lekarzy. Jest jakaś miazga totalna" - miała pisać przedstawicielka  jednej z fundacji, biorących udział w czynnościach.

Za wyciekiem screenów rozmów aktywistów z ich ustaleniami stoi przedstawicielka Fundacji Centaurus. To ona dzień przed interwencją zadzwoniła do właściciela zoo, Marcina Nowaczyka, i uprzedziła go o nalocie.

Do sprawy będziemy wracać, zaś w kolejnym, odrębnym tekście zaprezentujemy oświadczenia licznych fundacji, które miały być ponoć zaangażowane w wydarzenia w zoo w Łącznej, zainicjowane przez prokuraturę i policję.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska