Dziś w południe policja weszła do siedziby Stowarzyszenia Wolnego Słowa przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie siłą zatrzymała mężczyznę, który bierze udział w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Na antenie Telewizji Republika wyemitowano nagranie z zatrzymania. Według relacji świadków mężczyzna podczas interwencji stracił przytomność. Następnie nieprzytomny, zakuty w kajdanki został przetransportowany do karetki pogotowia.
Policja wydała później oświadczenie, w którym przekonuje, że to mężczyzna zaatakował policjantkę i w związku z tym został zatrzymany. Poinformowano również, że miał przy sobie nóż. Telewizja Polska w likwidacji forsuje już narrację o nożowniku, który rzucił się na policjantkę, a za nimi powtarza te słowa Donald Tusk.
Prawda jest jednak taka, że mężczyzna miał przy sobie nóż - prawdopodobnie składany scyzoryk, ale nie wyciągnął go i nie użył.
Do brutalnej interwencji policji odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Są dwie wersje i wszystko wskazuje na to - z resztą biorąc pod uwagę charakter tej władzy, charakter jej szefa, tam kłamstwo jest codziennością - to było tak, jak przekazują świadkowie. Z resztą są nagrania, bo sam je widziałem. Czyli mamy do czynienia z próbą zastraszenia. Pamiętacie państwo sam początek tych nowych rządów, demonstracja rolników i jeden z rolników niosący flagę zaatakowany, powalony na ziemię i do tego ciężko pobity. Podobno popełnił samobójstwo. To nie było przypadkowe. Chodziło o to, żeby zastraszyć. Niestety, te zastraszania w Polsce się w niemałym stopniu udają
– podkreślił prezes PiS.
Przypomniał także o manifestacji, którą PiS organizuje wraz z Klubami Gazety Polskiej i Ruchem Obrony Granic w sobotę o 14.00 pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Ten jutrzejszy dzień jest między innymi po to, żeby to przełamać, żeby Polacy powiedzieli w końcu jasno i wyraźnie: "nie". Tu oczywiście nie będzie milionów ludzi, ale powinno ich być dużo
– mówił Jarosław Kaczyński.