Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Microsoft chce wydać w Polsce 3 miliardy złotych. Dużą rolę odgrywa pogoda

W okolicach Warszawy trwa budowa cyfrowej infrastruktury na skalę, jakiej Polska jeszcze nie widziała. Microsoft, Google i Amazon wybrały właśnie nasz kraj na regionalne centra przetwarzania danych dla całej Europy Środkowej. Powód jest zaskakujący i ma związek z czymś, na co nikt z nas na co dzień nie zwraca większej uwagi.

Warszawa ma średnią roczną temperaturę 8,88 stopnia Celsjusza. Dla porównania Frankfurt - 11,04. Londyn - 11,48 zaś Paryż -11,77. Właśnie ta różnica kilku stopni to jeden z powodów, dla których giganci technologiczni ustawiają się w kolejce po polskie działki pod inwestycje.

Centra danych to ogromne hale pełne serwerów, które nieustannie się grzeją. Chłodzenie pochłania nawet 40 procent całkowitego zużycia energii w takim obiekcie. Im zimniejsze powietrze na zewnątrz, tym taniej i sprawniej można utrzymać odpowiednią temperaturę wewnątrz. Polska, poza Skandynawią, oferuje najchłodniejszy klimat w Europie. Dla inwestorów to aspekt, który da się przeliczyć wprost na miliony euro oszczędności rocznie.

3 miliardy złotych i trzy kompleksy pod Warszawą

Microsoft wszedł do Polski w 2020 roku z pierwszą inwestycją wartą miliard dolarów. Trzy lata później uruchomił pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej region przetwarzania danych w chmurze, złożony z trzech niezależnych kompleksów rozrzuconych w promieniu 25 kilometrów od Warszawy. W lutym 2025 roku ogłosił kolejny etap: 700 milionów dolarów, czyli blisko 3 miliardy złotych, na rozbudowę infrastruktury AI i chmurowej. Według oficjalnych komunikatów, inwestycja ma być gotowa w połowie bieżącego roku.

Google uruchomił swój region chmurowy w Warszawie już w 2021 roku, jako pierwszy tego typu w Europie Środkowej i Wschodniej. Do tego dochodzą inwestycje takich firm jak Equinix, Data4, Vantage Data Centers i EdgeConneX. Natomiast miesiąc firma DL Invest Group ogłosiła budowę centrum danych w Bielsku-Białej wartego miliard dolarów, z początkową mocą 50 do 82 MW i możliwością rozbudowy do 200 MW.

Liczby które robią wrażenie

Według raportu Cushman & Wakefield EMEA Data Centre MarketBeat, opublikowanego na koniec 2025 roku, łączna moc operacyjna centrów danych w Polsce przekroczyła 210 MW. Sam region warszawski odpowiada za 157 MW, czyli 74 procent krajowej mocy. W fazie planowania czeka kolejne 148 MW. Do 2030 roku łączna moc polskich centrów danych ma wzrosnąć niemal trzykrotnie, do ponad 500 MW.

Dublin zamknięty, Frankfurt zatkany

Żeby zrozumieć, dlaczego Polska skorzystała akurat teraz, trzeba spojrzeć na to, co dzieje się na Zachodzie. Dublin wprowadził w 2022 roku moratorium na nowe centra danych, które potrwa do 2028 roku. Tamtejsze serwery już zużywają ogromną ilość całej lokalnej energii elektrycznej. Z kolei we Frankfurcie trzeba czekać od siedmiu do dziesięciu lat na przyłącze elektryczne, w Londynie - 8 lat.  Dlatego Inwestorzy, którzy chcą budować teraz, muszą szukać gdzie indziej. Często wybór pana na Polskę.

Polskie Stowarzyszenie Data Center ocenia wprost: Polska jest kandydatem do statusu rynku Tier 2, alternatywy dla Frankfurtu, Londynu, Paryża i Dublina, oraz bramy do Europy Środkowo-Wschodniej. Raport Cushman & Wakefield potwierdza, że Warszawa jest już najbardziej wiarygodnym rynkiem wielkoskalowych centrów danych w całej Europie Wschodniej.

Komisja Europejska ogłosiła w kwietniu 2025 roku AI Continent Action Plan, zakładający potrojenie mocy centrów danych w UE w ciągu pięciu do siedmiu lat. Polska jest w tej rozgrywce na bardzo dobrej pozycji startowej, bo jej rynek rośnie w tempie 15 do 20 procent rocznie od kilku lat.

Jeszcze jeden powód, o którym mówi się rzadko

Klimat to nie jedyna przewaga. Polska dysponuje jedną z największych sieci ciepłowniczych w Europie, o łącznej długości blisko 23 tysięcy kilometrów. Ciepło wytwarzane przez serwery można odprowadzać bezpośrednio do miejskich systemów ogrzewania, co obniża koszty operacyjne i wpisuje się w unijne wymogi dotyczące efektywności energetycznej. Jak podaje Polskie Stowarzyszenie Data Center, do 2030 roku odzyskane ciepło z serwerowni mogłoby pokryć 7 procent krajowego zapotrzebowania na ciepło sieciowe.

Co to oznacza dla zwykłego Polaka

Bezpośrednich korzyści finansowych z lokalizacji serwerów pod Warszawą przeciętny obywatel nie odczuje w portfelu od razu. Ale skutki pośrednie już tak. Każde centrum danych oznacza miejsca pracy dla inżynierów, techników i specjalistów od bezpieczeństwa. Oznacza zamówienia dla polskich firm budowlanych i energetycznych. Oznacza podatki i opłaty dla samorządów. Według szacunków branżowych polski rynek data center osiągnie wartość 2,78 miliarda dolarów do 2030 roku.

Dodatkowo - to nieco mniej wymierny efekt - obecność regionalnych centrów Microsoftu i Google w Polsce sprawia, że polskie firmy i instytucje publiczne korzystają z usług chmurowych z minimalnymi opóźnieniami. Dane przechowywane są fizycznie w Polsce, co ma znaczenie prawne i dla bezpieczeństwa.

Przez lata Polska eksportowała węgiel, stal i siłę roboczą. Teraz eksportuje zimne powietrze i stabilność. W erze sztucznej inteligencji okazuje się to jednym z cenniejszych towarów na rynku.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej