Podniesienie kwoty wolnej od podatku to jedna z najgłośniejszych, jak i niespełnionych obietnic środowiska Donalda Tuska.
Obniżymy podatki. Osoby zarabiające do 6000 zł brutto (także na działalności gospodarczej) i pobierające emeryturę do 5000 zł brutto nie będą płaciły podatku dochodowego. Podniesiemy kwotę wolną od podatku – z 30 tys. zł do 60 tys. zł., w przypadku podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym także przedsiębiorców i emerytów
– tak brzmiał 4. ze 100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów, z jakimi Koalicja Obywatelska szła do wyborów parlamentarnych.
Podobnie jak zdecydowana większość innych "konkretów", obietnica ta w dalszym ciągu nie doczekała się realizacji. Dodatkowo, w 2024 roku rząd przyjął "Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028", z którego wprost wynika, że w najbliższych latach nie przewiduje się podwyższenia kwoty wolnej.
Temat wraca na ponad rok przed wyborami parlamentarnymi, w momencie, gdy minister finansów Andrzej Domański oraz szef rządu Donald Tusk przedstawili plan na zmiany w systemie podatkowym. Nie są one takie, jak zapowiadano przed wyborami w 2023 roku, co jest głośno punktowane przez opinię publiczną oraz opozycję.
W miniony piątek odbyło się robocze posiedzenie rządu poświęcone pracom nad budżetem na 2027 r. Ostateczne przyjęcie projektu przez Radę Ministrów planowane jest na 28 sierpnia. Podczas części jawnej nie padło jednak nic, co wskazywałoby na to, że rząd zamierza zająć się realizacją swojej czołowej obietnicy, dot. kwoty wolnej od podatku.
Domański zapytany o kwotę wolną. Co odpowiedział?
Dziś rano minister finansów gościł w TOK FM, gdzie został zapytany o brak podwyższenia kwoty wolnej. W ramach odpowiedzi, wskazał na inny "priorytet".
Dla naszego rządu bezpieczeństwo było, jest i będzie najwyższym priorytetem i te wydatki zostały zwiększone do 200 mld zł, czyli mówimy o różnicy około 90 mld. Ta różnica wystarczyłaby do tego, aby sfinansować zmiany podatkowe, m.in. kwotę wolną, ale dla naszego rządu priorytetem jest bezpieczeństwo
– powiedział Andrzej Domański.
Prowadząca rozmowę skontrowała odpowiedź ministra. "Wojna w Ukrainie już trwała, kiedy pan obiecywał tę kwotę [wolną od podatku] i był dostępny dokument o zarządzaniu długiem sektora publicznego i było wiadomo, że dług będzie narastał lawinowo, a mimo to pan złożył taką obietnicę. To znaczy chce powiedzieć także to, że ta propozycja, którą pan przedstawił wraz z premierem, zakłada jednak, że tylko wąska grupa zyskuje, a generalnie oznacza to podniesienie podatków, cały ten projekt" - powiedziała.
Nie, po pierwsze, 3,5 mln osób na tej propozycji skorzysta i tu mówimy o klasie średniej, o osobach, które nie mają wcale potężnych, wielkich dochodów, a które w tej chwili są jedyną grupą, której takie efektywnie płacone podatki rok w rok rosną. No bo jeżeli progi są na niezmienionym poziomie, coraz więcej osób wpada ten w ten wyższy, 32% próg, mniej więcej pół miliona rocznie, to ta grupa, klasa średnia, tak naprawdę płaci, utrzymuje ten wzrost wydatków i my chcemy, w tym projekcie to właśnie przedstawiliśmy, zrównoważyć system podatkowy, tak aby nie opierał się już tak mocno tylko i wyłącznie na tej jednej grupie
– stwierdził polityk.