Miał zostać pobity przez Polaków za ukraińskie barwy
Sprawa dotyczy Jakuba H. z Chorzowa, który we wrześniu wyruszył w charytatywną podróż rowerową pod hasłem "Rajza dla Marceliny". Zamierzał pokonać około 800 kilometrów wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska, aby nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie swojej partnerki, chorującej na raka szyjki macicy. Wyprawę przerwało pobicie w centrum czeskiej Ostrawy. Wkrótce w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia poszkodowanego z obrażeniami twarzy oraz relacje wskazujące na narodowościowe podłoże napaści.
H. przekonywał, że został zaatakowany przez Polaków, którzy pomylili jego żółto-niebieską czapkę z napisem "GŌRNY ŚLŌNSK" z ukraińskimi barwami narodowymi. Napastnicy mieli rzekomo wyzywać go od Ukraińców i "banderowców". O sprawie szeroko rozpisywały się polskie media głównego nurtu.
Relacjonował również, że agresorzy mieli próbować zerwać mu czapkę. Niedługo później europoseł Łukasz Kohut wskazywał na odpowiedzialność polityków prawicy za to zdarzenie.
Braun, Mentzen, Czarnek i paru innych. To oni ponoszą polityczną odpowiedzialność za to, co się stało
– stwierdził wówczas Kohut.
Jak było naprawdę? Komunikat czeskiej policji
Po kilku tygodniach czescy śledczy przedstawili wyniki postępowania przeprowadzonego w tej sprawie. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że Jakub H. przed pobiciem odwiedził klub nocny w centrum Ostrawy. Tam poznał dwóch obywateli Słowacji. Mężczyźni mieli wspólnie spożywać alkohol.
Około godziny 5 rano, po zamknięciu lokalu, cała trójka wyszła na ulicę. Początkowo rozmowa przebiegała spokojnie. Sytuacja zmieniła się w rejonie skrzyżowania ulic Poděbradovej i Švabinskiego. Według ustaleń czeskiej policji powodem sprzeczki miały być obraźliwe uwagi Jakuba H. dotyczące matki jednego z mężczyzn. Konflikt słowny przerodził się następnie w fizyczny atak na Polaka.
Co z żółto-niebieską czapką?
Śledczy odtworzyli przebieg wydarzeń dzięki nagraniom miejskiego monitoringu. Jak podał portal "Novinky.cz", analiza nagrań wykazała, że w czasie zajścia Jakub H. nie miał żółto-niebieskiej czapki ani na głowie, ani w widocznym miejscu przy sobie. To szczególnie istotne ustalenie, ponieważ właśnie nakrycie głowy przedstawiano wcześniej jako bezpośredni powód napaści. Funkcjonariusze ustalili również tożsamość napastników.
Okazali się nimi dwaj 26-letni Słowacy, a nie Polacy, jak początkowo przekonywano. Obaj usłyszeli zarzuty związane z zakłócaniem porządku publicznego i przyznali się do popełnionego czynu. Jednemu z nich, wcześniej karanemu za podobne przestępstwo, grożą trzy lata pozbawienia wolności. Drugiemu - do dwóch lat więzienia.
Nowe informacje skomentował na portalu X Kacper Ignasiak, rzecznik prasowy Korony Młodych.
Pamiętacie sprawę z kolegą ślązakiem Kohuta? Media głównego ścieku rozdmuchały, że został pobity przez Polaków. Jednakże czeska policja ustaliła właśnie teraz coś innego
– przypomniał.
Dodał też, że H. "poszedł do nocnego klubu, potem się upił, wyzwał matkę jednego ze Słowaków, dostał w mordę, a potem o wszystko oskarżył Polaków".
Pamiętacie sprawę z kolegą ślązakiem Kohuta? Media głównego ścieku rozdmuchały, że został pobity przez Polaków Jednakże Czeska policja ustaliła własnie teraz coś innego. Był w klubie nocnym w Ostrawie, poznał dwóch Słowaków i razem pili, wyszli ok. 5 rano, doszło do kłótni, według policji obraził matkę jednego z nich i skończyło się bójką. Nagrania z monitoringu pokazały, że nie miał przy sobie żółto-niebieskiej czapki, był pijany i zgłosił się po pomoc z dużym opóźnieniem, a w okolicy działały wtedy tylko dwa kluby nocne. Czyli poszedł do nocnego klubu, potem się upił, wyzwał matkę jednego ze Słowaków, dostał w mordę, a potem o wszystko oskarżył Polaków
— Kacper Ignasiak🧯 (@1gnasiak) November 3, 2026