Przez pięć dni żołnierze wykonywali złożone i bardzo wymagające zadania taktyczno-ogniowe pod względem merytorycznym jak i psychofizycznym. Pierwszoplanowi ćwiczący tj. 1 batalion piechoty zmotoryzowanej (1bpzmot) oraz dywizjon artylerii samobieżnej (das) sprostali nierealizowanemu dotychczas na taką skalę wyzwaniu przemieszczenia na dużą odległość (łącznie blisko 1400 km) - czytamy.
Zmotoryzowani skrycie zajęli rejony przeznaczenia, przygotowując je zgodnie z zasadami zabezpieczenia bojowego do właściwego funkcjonowania, zapewniając m.in. ochronę i obronę rejonu przed każdą formą potencjalnego zagrożeniem. Lwią część pracy wykonały organy dowodzenia ćwiczących pododdziałów, które realizując poszczególne fazy i etapy procesu dowodzenia, przygotowały podległe siły do właściwego wykonania postawionych im zadań. Uwzględniając działanie pozorowanego przeciwnika, sytuacja często ulegała zmianom, wymuszając korygowanie wcześniej zaplanowanych działań - podaje wielkopolska brygada.
W sobotę 23 listopada wieczorem batalionowe zgrupowanie taktyczne (bZT) weszło do walki, rozpoczynając natarcie w warunkach nocnych na wyznaczone obiekty. Pokonując 20 kilometrów wymagającego, grząskiego teren; w tym dwie naturalne przeszkody wodne; nie straciło impetu i tempa natarcia. Szczególnie druga przeszkoda okazała się dużym wyzwaniem, ale dzięki wzorowej współpracy z saperami z Niska oraz batalionem Obrony Terytorialnej porodziliśmy sobie również i z tym zadaniem, wszystko zawsze pod czujnym okiem kierownika ćwiczenia.
Miejsce przeprawy zostało właściwie zabezpieczone pod względem inżynieryjnym, a wsparcie i osłonę w trakcie zdobywania drugiego brzegu zapewnili artylerzyści oraz przeciwlotnicy. Opanowaliśmy wskazany obiekt, który wykraczał daleko poza granice ośrodka szkolenia poligonowego, wykonując zadania w terenie przygodnym.
Żołnierze Wielkopolskiej Brygady zostali poddani bardzo zbliżonemu do realnego działania zadaniu, wykonując je nieprzerwanie przez niemal 24 godziny w trudnych warunkach terenowych oraz przy niesprzyjającej aurze (niskie temperatury, opady atmosferyczne i silny wiatr).
Ćwiczenie zakończyło kierowanie ogniem w natarciu, wykorzystując cały dostępny potencjał ogniowy bZT, od armatohaubic DANA po sprawdzone na pierwszej linii KTO ROSOMAK. Był to również kolejny dobry; po udziale w ćwiczeniu UDAR w Chorwacji; sprawdzian dla samobieżnych moździerzy RAK, które znakomicie wspierały działanie pierwszorzutowych pododdziałów - informuje 17. WBZ.