Szczególnie absurdalny jest fakt, że obaj dostali też policyjny dozór, polegający na stawianiu się na komisariacie aż 3 razy w tygodniu. Generalnie taki dozór dostają najczęściej osoby które dopuściły się ciężkich przestępstw, takich jak rozbój, handel narkotykami czy brutalna przemoc domowa. Wygląda na to, że władza po prostu chce zrobić ze swoich przeciwników kryminalistów.
„Demokracja walcząca”, czyli co raz bardziej opresyjna dyktatura rządu Tuska nie dotyczy tylko pisowców, a wszystkich, którzy przeciwstawiają się obecnej władzy. Tym razem wzięła się za represjonowanie anarchistów i niezależnej lewicy, broniących praw mieszkańców Osiedla Maltańskiego. Anarchiście ze skłotu Rozbrat Kamilowi Siemaszce postawiono szereg zarzutów: znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej Prezydenta, uszkodzenia jego garnituru, koszuli oraz krawata. Jeszcze bardziej kuriozalne zarzuty dostał towarzyszący mu Patryk Szynkowski, który wręczał Jaśkowiakowi „wilczy bilet”, Fakt, że trzymał on transparent oraz wznosił okrzyki uznano za… odwracanie uwagi prezydenta oraz uczestników sesji Rady Miasta, co pozwoliło Siemaszce na rzucenie tortem.
Rzut tortem jako forma protestu pojawiał się już nie jeden raz w polskiej polityce. Od lewicowego aktywisty Macieja Roszaka tortem oberwał Leszek Balcerowicz, były minister finansów, sprawca biedy i rujnowania polskich zakładów pracy. Z kolei prezes Legii Warszawa Leszek Miklas, który zmierzał do wymiany publiczności na stadionie na bogatszą i podporządkowaną władzom klubu, dostał tortem od kibica Legii Warszawa Wojciecha Brauna, czyli „Kelnera”. Ostatecznie prokuratura sprawę umorzyła, a „Kelnerowi” zwrócono nawet… tackę od tortu, bo przestała stanowić dowód w sprawie.
„Gdy władza zamyka przed ludźmi drzwi, tort staje się jednym ze sposobów przebicia się do opinii publicznej. Sięgamy po sprawdzoną >>broń komediową<<, tak jak w 1970 r. amerykański działacz Thomas King Forçade, który rzucił tortem w twarz szefa rządowej komisji ds. cenzury. Używamy humoru zamiast przemocy. Naszym celem jest krytyka brutalnej władzy Jaśkowiaka, a nie fizyczne skrzywdzenie człowieka” – napisali po obrzuceniu Jaśkowiaka przedstawiciele Rozbratu.
Jednak od czasu, gdy w Polsce zapanowała „demokracja walcząca” państwo do reszty straciło poczucie humoru. Autorom akcji prokuratura Waldemara Żurka zarzuciła popełnienie licznych przestępstw. Pytanie, jak mają oni załatwiać swoje prywatne sprawy w urzędzie miejskim, skoro nie wolno im się do niego zbliżać. Rozumiem, że pozbawianie obywatela takiego prawa jest już w demokracji walczącej dozwolone?
Nie pomogły argumenty Rozbratu, że „Śmietana na garniturze to nieszkodliwe działanie w porównaniu do realnej codziennej, systemowej przemocy poznańskiej władzy: pozbawiania ludzi dachu nad głową, tolerowania korupcji i nieprawidłowości w miejskich instytucjach oraz przerzucania kosztów złego zarządzania na zwykłych ludzi. Prawdziwą przemocą jest to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami urzędu”.’
22-letni Patryk Szynkowski poddany został represjom po raz kolejny. Gdy w czasie kampanii prezydenckiej przybył na wiec Rafała Trzaskowskiego, by zapytać o mieszkańców Osiedla Maltańskiego, został rzucony na ziemię.
Jak piszą przedstawiciele anarchistycznego kolektywu „W demokracji krytyka władz jest nie tylko dozwolona, jest wręcz fundamentem całego systemu. Bez wolności słowa, prawa do protestu i patrzenia władzy na ręce demokracja staje się pustą fasadą. Dzisiejsza reakcja prezydenta i podległych mu służb udowodniła, że w Poznaniu demokracja istnieje tylko dla wybranych i kończy się wraz z interesem biznesu”.
Kto chce pomóc tortownikom w walce przed sądem z represjami władzy, może wpłacić pieniądze na pomoc prawną dla nich na portalu zrzutka.pl. KLIKNIJ TUTAJ