Na początku tygodnia Kolegium Rektorskie KUL zdecydowało, że medialnej aktywności wykładowcy uczelni, ks. Alfreda Wierzbickiego przyjrzy się rzecznik dyscyplinarny.
"Treść wypowiedzi medialnych księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego jest traktowana przez Władze Uczelni jako działania szkodzące misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II" - poinformowała wówczas uczelnia.
Decyzja uniwersytetu spotkała się z negatywnym przyjęciem przez Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Radę Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, W geście solidarności z ks. Wierzbickim z dalszej pracy na KUL zrezygnował ks. prof. Andrzej Szostek, były rektor uczelni.
Katolicki Uniwersytet Lubelski, odpowiadając na ostatnie głosy krytyki, zamieścił dzisiaj na Twitterze dwa wpisy, w którym podkreśla, że ks. Wierzbicki "jako ksiądz zatrudniony na wydziale kościelnym" podlega przepisom "prawa powszechnego, ale i prawa kanonicznego".
Ocenie rzecznika dyscyplinarnego #KUL podlegać mogą https://t.co/29HvRHUVBS. te publiczne wypowiedzi ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego, które odnoszą się do nauczania Kościoła i oficjalnego stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w kwestii LGBT+.
— KUL, John Paul II Catholic University of Lublin (@KUL_Lublin) October 3, 2020
#KUL jako katolicka szkoła wyższa kieruje się bowiem przepisami prawa powszechnego, ale i prawa kanonicznego, którym to przepisom ks. dr hab. Alfred Wierzbicki, jako ksiądz i nauczyciel zatrudniony na wydziale kościelnym, również podlega i których zobowiązany jest przestrzegać.
— KUL, John Paul II Catholic University of Lublin (@KUL_Lublin) October 3, 2020
Ks. Alfred Wierzbicki, kierujący Katedrą Etyki KUL, jako jedna z kilkunastu osób złożył poręczenie za aresztowanym na początku sierpnia aktywistą Michałem Sz., ps. Margot.
Na łamach "Gazety Wyborczej" ks. Wierzbicki napisał m.in., że po udzieleniu poręczenia spotkało go "sporo hejtu, wulgarnych insynuacji i prób zawstydzania". "
Zabieram głos publicznie, ponieważ niepokoi mnie stan umysłów ludzi, którzy rzeczywistość widzą w czarno-białych barwach" – napisał.
Ks. Wierzbicki podkreślił też, że nie podoba mu się "knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską", ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Wyjaśnia, że istotą jego poręczenia było to, że "sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot". Jego zdaniem w tym przypadku jest jeszcze "polityczne dno, chodziło o eskalację emocji homofobicznych"
. "Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo"– napisał ks. Wierzbicki.