Zapytaliśmy Marcina Przeciszewskiego, szefa Katolickiej Agencji Informacyjnej o to, dlaczego w polskim kościele nie ma już tak silnych postaci - Dlatego, że to były tak ważne i tak wielkie autorytety. Zarówno kardynał Wyszyński, jak i Jan Paweł II są bowiem postaciami w pewnym sensie ich wymiaru duchowego, intelektualnego i duszpasterskiego niedoścignionymi - ocenił.
Inne warunki
- To wielkie osobowości, które zostały stworzone przez tamte warunki. Jeżeli chodzi na przykład o autorytet kardynała Wyszyńskiego, to zawdzięczał on go także wielu funkcjom w Kościele, które sprawował i dzięki którym to funkcjom mógł być naprawdę przywódcą Kościoła w Polsce. Był jednocześnie prymasem, przewodniczącym episkopatu, był zarazem legatem papieskim, bo wtedy nie było nuncjusza apostolskiego i miał jeszcze dodatkowe specjalne pełnomocnictwa udzielone przez papieża odnośnie ziem zachodnich, jak i opieki nad katolikami na terenach Związku Sowieckiego
- powiedział.
- Można powiedzieć, że żaden kolejny przewodniczący episkopatu po Wyszyńskim nie miał takich możliwości sprawowania władzy. Są oni po prostu jednym z wielu biskupów. Funkcja przewodniczącego episkopatu to po prostu koordynacja pracy struktury, którą nazywamy Konferencją Episkopatu Polski, a z kolei funkcja prymasa oddzielona przewodniczącego jest funkcją czysto tytularne. Obecnie nie tak łatwo podobny autorytet sobie zbudować
- dodał nasz rozmówca.
Trudne czasy dla Kościoła
Marcin Przeciszewski podkreślił, że duży wpływ na tak wielki autorytet tych postaci, miała specyfika tamtych czasów. - Kościół był represjonowany, był prześladowany przez komunę, więc w naturalny sposób wszyscy gromadzili się wokół tej centralnej postaci, jaką był kardynał Wyszyński, prymas Polski. Natomiast w tej chwili, w czasach wolności Kościół jest bardzo pluralistyczny, chociaż jest oczywiście jednolity w sensie doktrynalnym. Nie ma potrzeby takiej jedności w każdym działaniu jak wówczas - stwierdził.
Szef KAI ocenił, że obecnie nie ma potrzeby tego, aby była jedna tak silna postać. - Ta liczba wiernych, którą mamy w Polsce, to wynik dwóch wieków ostatniej historii. Zarówno XIX wieku, kiedy jak to się mówi „Kościół był ojczyzną”, jak i XX, kiedy Kościół stawał w obronie każdego obywatela. Tylko dzięki tym dwustu latom takiej, a nie innej roli Kościoła, ta liczba wiernych jest taka wysoka. Ta wielka łaska wiary nie musi zależeć od jednego konkretnego, silnego autorytetu, czy jego braku - podsumował.