Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Klęska kolegi Żurka w Sądzie Najwyższym! Chciał ścigać sędziów – kilkanaście wniosków trafiło do kosza

Miał być spektakl z rozliczeniami w wymiarze sprawiedliwości, a jest spektakularna porażka. Sędzia Piotr Gąciarek próbował ścigać kilkunastu sędziów z Warszawy za podpisywanie list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Najpierw jednak musiał złożyć wnioski o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego - wszystkie trafiły one do kosza. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że pochodzą od nieuprawnionej osoby.

W połowie sierpnia na stronie Sądu Apelacyjnego w Warszawie pojawił się komunikat o wydaniu „postanowienia o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego i przedstawieniu zarzutów wobec 14 sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie i 1 sędziego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie”.

Chodzi o sędziów: Aleksandra Rutkowska, Joanna Pąsik, Beata Kaszuba, Dorota Kalata, Wojciech Gradus, Agnieszka Sidor-Leszczyńska, Aleksandra Ziółkowska-Majkowska, Jacek Łabuda, Beata Adamczyk-Łabuda, Kamila Grajewska, Joanna Oliwa, Krzysztof Tarapata, Konrad Mielcarek, Monika Szulkowska, Maksymilian Wesołowski.

„Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego zarzucił w/w sędziom popełnienie przewinienia dyscyplinarnego (…) polegającego na udzieleniu w grudniu 2021 roku poparcia sędziowskim kandydatom do Krajowej Rady Sądownictwa (poprzez podpisanie list poparcia) ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. (…), co było działaniem uchybiającym godności urzędu (…), a także stanowiło podjęcie działań mogących istotnie utrudnić funkcjonowanie organów wymiaru sprawiedliwości”

– stwierdzono w komunikacie.

Zabrakło nazwiska autora postanowienia, ale nie jest tajemnicą, że od niedawna zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie tytułowany jest sędzia Piotr Gąciarek, jeden z liderów stowarzyszenie Iustitia.

Jak już informowaliśmy, taki ruch wywołał oburzenie prawników, którzy podkreślali, że wszyscy wymienieni sędziowie działali zgodnie z prawem i obowiązującą do dziś ustawą. Zresztą nowa KRS została wybrana według reguł w niej opisanych, a większość mają obecnie osoby rekomendowane m.in. przez Iustitię.

Są jednak nowe fakty. Ponieważ wszyscy wymienieni sędziowie na co dzień orzekają w Warszawie na poziomie sądu okręgowego, konieczne było – zgodnie z prawem - przekazanie postępowań ich dotyczących do innej apelacji. Gąciarek złożył stosowne wnioski do Sądu Najwyższego. 

I poniósł dotkliwą porażkę. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, wczoraj w SN ruszyło analizowanie wniosków autorstwa s. Gąciarka – w komplecie trafiły do kosza. Sędzia SN Marek Dobrowolski pozostawił je bez rozpoznania, jako pochodzące od nieuprawnionego organu.

Sąd Najwyższy uznał bowiem, że Gąciarek nie jest zastępca rzecznika dyscyplinarnego apelacji warszawskiej, bo został nieskutecznie powołany, a funkcję tę nadal pełni sędzia Adam Jaworski.

Jak tłumaczy Niezalezna.pl, dr Konrad Wytrykowski, do wyznaczenia sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji w opisywanym trybie może dojść wyłącznie wskutek wniosku „rzecznika dyscyplinarnego”.

„Piotr Gąciarek nie pełni takiej funkcji” – podkreślił sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. – „Tym samym postanowienia wydane przez pana Gąciarka: o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego, o przedstawieniu zarzutów i o zwróceniu się do Sądu Najwyższego, nie mają żadnych skutków prawnych”.

„Stawianie wyimaginowanych zarzutów o działania wprost dopuszczone przez przepisy prawa rażąco narusza art. 2 Konstytucji RP i godzi w elementarne zasady prawa. W demokratycznym państwie prawa nie można ścigać obywatela za to, że postąpił zgodnie z prawem. Posługiwanie się tytułem zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przez pana Piotra Gąciarka jest karygodne i nosi znamiona podszywania się pod funkcję określoną przepisami prawa. Wiem, że sędziowie dotknięci działaniami pana Gąciarka zamierzają zrobić wszystko by odpowiedział on za swoje czyny i zostało już zlecone kancelariom prawnym sporządzenie stosownych zawiadomień i pozwów cywilnych”

– wyjaśnia dr Wytrykowski.

„Bardzo dobrze, że Sąd Najwyższy stanął po stronie prawa, a przeciw bezprawnemu łamaniu reguł” – podkreślił.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska